Amerykanka Lilly King wygrała finał pływania na 100 metrów stylem klasycznym bijąc rekord olimpijski z czasem 1:04.93. Uwagę mediów zwróciła jednak Julija Jefimowa, srebrna medalistka.
Rosjanka była już dwukrotnie karana za stosowanie dopingu. Miała nie startować w Rio po decyzji FINA (Światowa Federacja Pływacka). Jednak na kilka dni przed rozpoczęciem igrzysk dostała zgodę od MKOl-u. Argumentowała, że nie powinna być karana po raz kolejny za to samo przewinienie – pisze sport.pl.
Jefimowa została przywitana przez publiczność głośnymi gwizdami. Ostatecznie zajęła drugie miejsce, za King. Trzecie miejsce zdobyła inna Amerykanka Katie Meili. Po ceremonii medalowej Amerykanki gratulowały sobie wyniku. Jefimowa stała z boku.
Rozpłakała się przed dziennikarzami: „Nie mogę zrozumieć sportowców, którzy zachowują się tak jak King i Meili. Sportowcy powinni być z dala od polityki. King i Meili oglądają telewizję i wierzą we wszystko, co im tam powiedzą i pokażą” – mówiła rozżalona Rosjanka, cytowana przez rosyjskie media.
Nasza rada dla Amerykanek (i Amerykanów zresztą też oraz obywateli całego świata): wierzyć można i należy tylko w to, co mówi rosyjska TV. Tak jak Julija Jefimowa. Ona i większość jej rodaków amerykańskiej telewizji nie wierzą za grosz.
Kresy24.pl/sport.pl
