Coraz bardziej oryginalne deklaracje padają z ust ukraińskiej bohaterki Nadieżdy Sawczenko. Deputowana „Batkiwszczyny” zapowiada, że nie będzie bezbronna, kiedy uda się jako reprezentant państwa i narodu na rozmowy pokojowe do przywódców DNR i ŁNR .
Na pytanie dziennikarki kanału TV 112, czy ma świadomość, że na terytorium okupowanego Donbasu mogą ją ponownie próbować porwać, Nadieżda Sawczenko powiedziała: „Tak, wiem o tym. Mogą chcieć mnie nawet zabić. Ale to nic, pojadę z granatem, żeby znowu nie trafić do niewoli”.
A co sądzi o zamachu na przywódcę ŁNR Igora Płotnickiego? Komu mogło zależeć na zlikwidowaniu go? Kto skorzystałby na jego śmierci? – dociekała dziennikarka.
„Skorzystaliby wszyscy. Na wojnie każdy kipisz jest pretekstem, żeby znów się zacząć bić” – odpowiedziała ukraińska polityk, która wczoraj wraz z byłymi żołnierzami-jeńcami rosyjskich separatystów i matkami nadal uwięzionych bojowników ATO rozpoczęła protest pod budynkiem administracji prezydenckiej w sprawie uwolnienia ukraińskich zakładników i przeciwko kontynuowaniu wojny w Donbasie.
Kresy24.pl

