Po wejściu w życie umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą obywatele Polski, Niemiec, Węgier czy Rumunii mogą wystąpić z roszczeniami prawnymi do nieruchomości, które należały do nich lub ich przodków przed II wojną.
Obecnie zainteresowanych odzyskaniem swojej dawnej własności jest już 150 tys. osób i przygotowano około 600 pozwów do ukraińskich sądów w tej sprawie – oceniają uczestnicy okrągłego stołu politologów ukraińskich, który był poświęcony temu zagadnieniu.
Teoretycznie zwrotowi może podlegać np. blisko 90 proc. starych kamienic Lwowa zbudowanych przed 1939 rokiem. Ich dawni właściciele często nadal posiadają akty własności.
“W ramach mechanizmu restytucji możliwych jest kilka wariantów: albo bezpośredni zwrot tych nieruchomości, albo finansowe odszkodowania, które ogólnie szacowane są na blisko 200 mld hrywien, czyli ponad 8,5 mld USD” – szacuje działacz społeczny i dziennikarz Wiktor Czarnomskij.
Na razie w ukraińskim prawie nie istnieje mechanizm pozwalający na restytucję dawnego mienia. Teraz jednak parlament w Kijowie będzie musiał uchwalić stosowną ustawę, co bardzo niepokoi obecnych ukraińskich właścicieli.
“Jeśli każdy kraj będzie pretendował do majątku na Ukrainie to nic nam nie zostanie” – ostrzega Rościsław Gudzinskij, szef ukraińskiej organizacji “Gołos”, który wraz z innymi ukraińskimi organizacjami zamierza przygotować dla ukraińskiego parlamentu i rządu propozycje w zakresie obrony praw obecnych ukraińskich właścicieli.
Część środowisk ukraińskich ma jednak świadomość, że tego tematu nie da się zamieść pod dywan. “Trzeba podjąć te kwestie, jeśli chcemy nadal zdążać do Unii Europejskiej” – przyznaje inny działacz społeczny Witalij Czornienkij.
Kresy24.pl



