
Fot: Jana Sznipelsona/Unsplash.com
To skala, która pokazuje prawdziwe oblicze białoruskiej „sprawiedliwości”. Sześć lat po brutalnie stłumionej rewolucji na Białorusi, machina represji wciąż nie zwalnia. W ciągu zaledwie półtora roku białoruskie prokuratury prowadziły sprawy karne o charakterze politycznym przeciwko ponad 2500 osobom. Reżim ściga także tych, którzy od dawna przebywają poza granicami kraju.
Prokurator generalny Białorusi Dmitrij Gara przekonywał jednocześnie, że liczba przestępstw za „ekstremizmu” (pojęcie, którym posługują się obecne władze, aby ukryć represje polityczne) „stopniowo spada”. Nie podał jednak konkretnych danych, które miałyby świadczyć o skali tego spadku.
– Organy ścigania podejmują działania mające na celu pociągnięcie do odpowiedzialności karnej wszystkich osób, które dopuściły się przestępstw ekstremistycznych i terrorystycznych od 2020 roku – stwierdził prokurator generalny.
Jak wygląda to w praktyce, pokazuje przykład Homla. W regionalnej telewizji państwowej zastępca miejscowego prokuratora Paweł Czirikow przyznał, że od początku 2026 roku w mieście odnotowano ponad 50 „przestępstw ekstremistycznych”. Większość spraw dotyczy aktywności w internecie, także prywatnych i zamkniętych czatów. Jako przykład podał grupę czterech znajomych, którzy podczas rozmowy mieli obrażać białoruskich przywódców. Według prokuratora wyroki już zapadły. Czirikow dodał, że służby codziennie monitorują internet, wyszukując nowe treści uznawane przez władze za „ekstremistyczne”, a nawet zwykłe polubienia czy subskrypcje mogą stać się podstawą represji.
To oznacza, że białoruski aparat represji nie wybacza nawet tym, którzy tylko myślą inaczej niż chciałby reżim. O udziale w protestach i działalności opozycyjnej nie wspominając, bo to już zupełnie inny kaliber. Szczególnym celem pozostają osoby przebywające za granicą oraz ich rodziny pozostające na Białorusi. Są one sądzone zaocznie w ramach tzw. specjalnych postępowań. Od 2022 roku do sądów skierowano sprawy przeciwko ponad 150 osobom.
W 2026 roku prokuratura wniosła oskarżenia również oskarżenia przeciwko byłym dowódcom i żołnierzom Pułku im. Kalinowskiego, walczącego po stronie Ukrainy, a także ludziom, którzy ich wspierali.
Gara przypomniał ponadto, że białoruski Sąd Najwyższy uznał za „organizację terrorystyczną” Zjednoczony Gabinet Tymczasowy, a Europejski Uniwersytet Humanistyczny – za organizację „ekstremistyczną”. Portal Kresy24.pl i Fundacja Wolność i Demokracj, która go wydaje, też jest na białoruskiej liście „ekstremistów”, już od 2024 roku.
Skala liczb pokazuje, że represje na Białorusi wciąż mają charakter systemowy. „Spadek” liczby spraw do 2500 osób w półtora roku, chyba najlepiej pokazuje, że represje na Białorusi nie są zamkniętym rozdziałem. Dla aparatu Łukaszenki polowanie na przeciwników wciąż trwa.



