
Collage: 5 Kanał
Ambasada USA w Moskwie wezwała swoich obywateli, by wyjechali z Rosji z powodu zagrożenia dżumą. Im bardziej propaganda Putina usiłuje ukryć pojawienie się ogniska epidemii, tym większy niepokój wśród Rosjan. Niektórzy porównują działania władz do ukrywania przez sowietów katastrofy czarnobylskiej w 1986 roku.
Amerykańska ambasada ostrzegła na swojej stronie, że w związku z zagrożeniem w obwodzie irkuckim dżumą płucną – najgroźniejszą odmianą tej choroby – obywatele USA powinni natychmiast opuścić Rosję. Placówka przypomina, że nie ma możliwości pomocy tym, którzy przebywają na tych terenach.
Jeśli jednak ktoś już się tam znajdzie, powinien unikać miejsc, gdzie wprowadzono kwarantannę. Jeśli poczuje, że ma problem z oddychaniem lub wysoką gorączkę, powinien natychmiast zgłosić się do lekarza. Również osoby, które stamtąd wróciły powinny obserwować swój stan. W przypadku tej choroby brak podania na czas antybiotyku to niemal 100% pewność śmierci.
Dżuma to nie jedyny powód, dla którego Departament Stanu utrzymuje wobec Rosji czwarty – najwyższy poziom ostrzeżenia: Nie jedź tam. Druga przyczyna to ryzyko bezprawnego uwięzienia przez rosyjskie władze.
Przypomnijmy, że w nocy na 2 października w szpitalu w Szelechowie pod Irkuckiem zmarła 28-letnia laborantka Daria Szipiłowa z tamtejszego Instytutu Zwalczania Dżumy. Podobno zaraziła się, gdy niechcący stłukła próbówkę z bakteriami. Czytaj więcej: Dżuma w Rosji! Panika na Syberii. Ludzie w szpitalach
Miejscowy gubernator natychmiast zwołał sztab epidemiologiczny, z Moskwy przyjechała główna inspektor sanitarna kraju, Anna Popowa. Zaczęto ustalać z kim zakażona miała kontakt i odizolowano w szpitalach już ponad 200 osób.
Tymczasem reżim Putina zaczął usuwać z mediów wcześniejsze informacje o dżumie i zastępować je mętnymi komunikatami o “zapaleniu płuc o nieznanej etiologii” lub “groźnej infekcji”.
Oczywiście mało kto w te oficjalne komunikaty wierzy. Rosjanie doskonale wiedzą, że kiedy w kraju dzieje się coś złego, władza natychmiast zaczyna kłamać. Starsi pamiętają, że tak było też po katastrofie w Czarnobylu, którą Kreml próbował jak najdłużej ukryć, narażając tysiące nieświadomych ludzi na napromieniowanie.
Pojawiła się też niepokojąca informacja, że dosłownie kilka dni przed stwierdzeniem infekcji dyrektor wspomnianego instytutu w Irkucku jeździł do Chin na naradę w sprawie… wspólnej walki z dżumą. Czy władze wiedziały o jakichś zakażeniach już wcześniej tylko to ukrywały? W mediach krążą pogłoski, że ogniska choroby pojawiły się już wtedy w Buriacji, przy granicy z Mongolią.
Donald Trump określił sytuację z dżumą na Syberii jako “wielki problem dla Rosji” i zadeklarował pomoc Stanów Zjednoczonych w opanowaniu zagrożenia. Ostrzegł, że mikroby dżumy płucnej są “silniejsze i sprytniejsze niż armia”. Zapowiedział też pilną rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem w tej sprawie.
Amerykańskie służby pilnie śledzą rozwój wypadków, a Światowa Organizacja Zdrowia domaga się od Rosji “dokładniejszych danych” w sprawie zagrożenia epidemią.

