“Kompletnie nie wiemy jak będziemy pracować po 10 stycznia” – przyznał szef rosyjskiego parlamentu Krymu Władimir Konstantinow po tym jak w wyniku awarii stanęły jednocześnie obie sprowadzone z Rosji polowe elektrownie gazo-turbinowe.
Elektrownie pilnie ściągnięto do Kerczu na Krymie z rosyjskiego Dalekiego Wschodu po tym jak tuż przed Nowym Rokiem Ukraina całkowicie wstrzymała dostawy prądu na okupowany przez Rosję półwysep.
Jednak wkrótce po uruchomieniu obie elektrownie o mocy 22,5 MW każda zepsuły się – podaje Nowy Region. W wyniku awarii wszystkie miejscowości muszą znacznie zmniejszyć zużycie prądu – poinformowały służby energetyczne.
Szef rosyjskich władz Krymu Siergiej Aksjonow zażądał, aby wszystkie władze lokalne przedstawiły mu do 8 stycznia plan pracy zakładów przemysłowych i firm na swoim terenie w warunkach braku energii. Następnie nad tym planem ma obradować sztab kryzysowy.
Również szef parlamentu Krymu Władimir Konstantinow wzywa wszystkich, aby dostarczyli takie plany w ciągu 1-2 dni. “Kompletnie nie wiemy jak będziemy pracować po 10 stycznia. Ludzie muszą wiedzieć, co ich czeka. Przecież nie możemy trzymać całej ludności Krymu w domach, bez pracy do maja” – apeluje rosyjski polityk.
Kresy24.pl
