Sztuki nie należy zwalczać ani kneblować artystów. Rozumiem jednak tę decyzję od strony politycznej. Część polityków i ideologów ukraińskich obawia się tego filmu — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Michał Dworczyk.
wPolityce.pl: Od lat zajmuje się Pan sprawą polskich Kresów. Pojawiła się informacja, że film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego nie zostanie wyświetlony na Ukrainie. Na czym polega problem?
Michał Dworczyk: Instytut Polski w Kijowie miał ten film wyemitować. Nalegaliśmy na to jeszcze przed premierą w Polsce, by media ukraińskie wiedziały o czym piszą, by nie odnosiły się do filmu, którego nikt nie widział. Już wtedy strona ukraińska była do tego filmu nastawiona sceptycznie. My natomiast nie chcieliśmy organizować pokazu w sposób nieuzgodniony z naszymi ukraińskimi partnerami. W końcu Instytut Polski w Kijowie po rozmowach z politykami ukraińskimi zaplanował emisję tego filmu, rozsyłając zaproszenia zgodnie z zasadami dyplomatycznymi. Jaki jest efekt, wszyscy widzimy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poprosiło o odwołanie pokazu. W moim przekonaniu jest to błąd. Sztuki nie należy zwalczać ani kneblować artystów. Rozumiem jednak tę decyzję od strony politycznej. Część polityków i ideologów ukraińskich obawia się tego filmu.
Czemu się go obawiają?
Ten film pokazuje prawdę i burzy budowaną przez część polityków ukraińskich i ukraiński IPN koncepcje tworzenia nowoczesnej tożsamości ukraińskiej w oparciu o etos nieskazitelnych OUN i UPA. Film Smarzowskiego pokazuje brutalną prawdę, ale prawdę, z którą musimy się zmierzyć. Na tym fałszywym obrazie budowanym na Ukrainie zaczynają pojawiać się pierwsze rysy. Po przyjęciu uchwały przez polski Sejm i wypowiedzi prezydenta Izraela w ukraińskim parlamencie o ludobójczym charakterze OUN i UPA, rozpoczęła się dyskusja wśród niektórych polityków i historyków na temat tego, czy dobrym pomysłem było oddanie całej polityki historycznej państwa w ręce Wołodymyra Wiatrowycza, prezesa ukraińskiego IPN. Po obejrzeniu tego filmu wielu Ukraińców zacznie sobie zadawać takie pytania. Jeżeli dzięki temu filmowi trafi do nich prawda, to wiele osób odwróci się od działań na rzecz gloryfikacji tych dwóch zbrodniczych organizacji, odpowiedzialnych za ludobójstwo dokonane m.in. na Polakach i Żydach.
Problem polega na tym, czy ten film w ogóle do nich trafi, skoro już teraz odwołuje się pokaz.
Z tego co wiem, trwają rozmowy z różnymi dystrybutorami, którzy chcą wejść z tym filmem na ukraiński rynek. Trudno mi sobie wyobrazić, by emisja tego filmu została całkowicie zablokowana. Jestem przekonany, że film prędzej niż później trafi na Ukrainę i mimo emocji, które wzbudzi, w dłuższej perspektywie będzie miał bardzo dobry wpływ na pojednanie polsko-ukraińskie. Na początku będzie to bardzo trudne doświadczenie dla Ukraińców, ale długofalowo pomoże nam w zbliżeniu i pojednaniu opartym na prawdzie.
Rozmawiał Tomasz Karpowicz (Tu cały wywiad)
Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/semperkresy/
Kresy24.pl
