
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow/Zdjęcie TASS
Rosyjska stolica coraz częściej staje się celem ukraińskich dronów i pocisków dalekiego zasięgu. Zdaniem eksperta ds. międzynarodowych Marka Budzisza, który komentował sytuację na antenie Radia Wnet, nie są to przypadkowe sukcesy, lecz efekt długotrwałej kampanii mającej osłabić rosyjską obronę powietrzną.
Jak podkreśla Budzisz, Ukraina konsekwentnie rozwija technologie uderzeniowe, a zapowiadane przez Wołodymyra Zełenskiego inwestycje w produkcję nowoczesnych dronów zaczynają przynosić wymierne rezultaty. Rosja staje więc przed trudnym wyborem: zaakceptować niekorzystny rozwój sytuacji na froncie lub zdecydować się na eskalację.
Ekspert wskazuje trzy potencjalne scenariusze rozważane przez Kreml. Pierwszym miałby być demonstracyjny sygnał nuklearny, np. test lub detonacja na obszarze niezamieszkanym. Drugim – działania destabilizacyjne wymierzone w infrastrukturę krytyczną. Trzecim pozostaje rozszerzenie konfliktu poprzez presję militarną na państwa wspierające Ukrainę.
W tym samym czasie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zaostrza retorykę wobec Zachodu. Minister nazwał europejskie propozycje natychmiastowego zawieszenia broni, rozpoczęcia rozmów pokojowych i rekompensaty Kijowowi za wyrządzone szkody „ultimatum”. Twierdzi, że mają one doprowadzić do zamrożenia konfliktu i umożliwić rozmieszczenie zagranicznych wojsk na Ukrainie. Ławrow ostrzegł również, że bezpośrednia konfrontacja NATO z Rosją mogłaby szybko przerodzić się w wymianę uderzeń nuklearnych o katastrofalnych skutkach.
– Rosja ma do wyboru albo eskalację, albo pogodzenie się z tym, że wojnę przegrywa – ocenił Marek Budzisz w Radiu Wnet.


Dodaj swój komentarz