“Wielki przyjaciel” władzy w Kijowie Aleksander Łukaszenka po raz kolejny udowodnił swój serdeczny stosunek do ukraińskich braci. Pierwszy kanał białoruskiej telewizji wyemitował 6 marca anty-ukraińskie arcydzieło na miarę Russia Today. Należy pamiętać, że tego rodzaju perełki produkuje się na osobiste polecenie dyktatora.
Autorzy dokumentalnego filmu pt. “Telefon do przyjaciela”, który wyemitował pierwszy kanał telewizji publicznej przekonują, że bohaterowie Niebiańskiej Sotni byli zabijani w czasie zamieszek w Kijowie strzałami w plecy przez bojowników Majdanu. Według propagandystów z Mińska, “Berkut” – tylko się bronił.
Jak napisała na Facebooku Natalia Radina, redaktor naczelna portalu Charter97.org, należy rozumieć, że podobne filmy są produkowane wyłącznie na osobiste polecenie dyktatora. Zastanawiam się, co na to Ukraińcy i władze w Kijowie.
Film, w którym wykorzystano podsłuchy rozmów telefonicznych liderów opozycji sprzed siedmiu lat, przestrzega białoruski naród, że organizatorzy protestów, które masowo odbywają się na terytorium całego kraju, dla korzyści politycznych gotowi są na powtórkę z Majdanu w Mińsku. Reportaż wskazuje, że organizatorzy obecnych akcji mają związki z radykalnymi siłami nacjonalistycznymi na Ukrainie.
Autorzy przekonują, że zwykli Ukraińcy padli ofiarą manipulacji, a na protestach, które doprowadziły do bratobójczego rozlewu krwi skorzystali wyłącznie ich organizatorzy, którzy “mają zwykłych obywateli za nic”. Wieszczą, że podobnie może być na Białorusi.
Kresy24.pl


