Kierownictwo „wyzwolonej Noworosji” ma kłopot. Idzie wiosna, a bez pomocy z zewnątrz rolnictwo i przetwórstwo regionów kontrolowanych przez separatystów padnie. Teraz rebelianci mają nadzieję, że równie chętnie co czołgi, Rosja będzie dostarczać im kombajny.
– Mamy problemy z dostawami surowca, który wcześniej przychodził z Ukrainy, ale po wprowadzeniu blokady te kanały zamknięto – poskarżył się „minister rolnictwa Ługańskiej Republiki Ludowej” Jurij Riszczupkin. – Brakuje nam składników do wypieku chleba i wyrobu wędlin. Dlatego próbujemy nawiązać kontakty z Federacją Rosyjską, która udziela nam znacznej pomocy.
Podobny problem tzw. ŁRL ma też ze sprzętem rolniczym, który do obwodu ługańskiego dostarczano wcześniej z Charkowa i Nikołajewa. Teraz separatyści liczą na jego dostawy z Rosji.
Trochę lepiej jest z wyrobami mlecznymi i mięsnymi. Ługański kombinat przetwórstwa mięsnego funkcjonuje dzięki starym zapasom, a drób dostarcza bratnia Doniecka Republika Ludowa. Dzięki oczekiwanym dostawom mleka z Doniecka wkrótce ma też wznowić pracę ługańska mleczarnia „Stanica” – obiecuje minister Riszczupkin.
Kresy24.pl/regnum.ru


