
Obrazek stworzony przez AI
Choć wojna w Ukrainie przyciąga uwagę świata, na Kaukazie Południowym Moskwa konsekwentnie przesuwa granice wpływów – coraz więcej Gruzinów alarmuje już nie o „separatyzmie”, lecz o de facto aneksji.
Podczas gdy wojna Rosji w Ukrainie trwa, w tle rozwija się mniej widoczny proces umacniania wpływów Moskwy w regionie Kaukazu Południowego – mowa o Osetii Południowej i Abchazji.
Od 2008 roku, po wojnie rosyjsko-gruzińskiej, Rosja teoretycznie uznaje te regiony za niezależne państwa, utrzymując tam silną obecność polityczną, wojskową i gospodarczą. W ostatnich miesiącach proces ten przyspieszył.
9 maja podpisano nowe porozumienie między Moskwą a władzami Osetii Południowej, które pozwala obywatelom Rosji obejmować stanowiska w lokalnej administracji. Dla wielu obserwatorów to krok w stronę faktycznej integracji regionu z Rosją. Wkrótce potem doszło do zmian kadrowych, a kluczowe stanowiska zaczęli obejmować urzędnicy przysłani prosto z Kremla.
Były premier Gruzji Giorgi Gacharia określił te działania jako „nową fazę aneksji”, wskazując na rosnącą kontrolę Moskwy nad okupowanymi terytoriami Gruzji.
Podczas gdy elity Osetii Południowej od lat wyrażają zainteresowanie aneksją Rosji, Abchazja konsekwentnie sprzeciwia się działaniom integracyjnym z Rosją. The Moscow Times przywołuje badania opinii publicznej dotyczące Abchazji i Osetii Południowej, które potwierdzają tezę, że mieszkańcy Abchazji bronią swojej autonomii w większym stopniu niż mieszkańcy Osetii Południowej.
Abchazja ma znacznie większą populację niż Osetia Południowa – około 250 tys., podczas gdy Osetia Południowa liczy niespełna 55 tys. mieszkańców. Leży również nad Morzem Czarnym, które ma strategiczne znaczenie, co nadaje temu terytorium kluczowe znaczenie logistyczne i potencjalne znaczenie militarne.
Napięcia osiągnęły punkt kulminacyjny w listopadzie 2024 roku, kiedy lokalne elity Abchazji ugięły się pod rosyjską presją ekonomiczną i przygotowały się do zatwierdzenia przepisów przyznających preferencyjny status rosyjskiemu biznesowi.
Protesty w Abchazji doprowadziły do szturmu na parlament w Suchumi i dymisji prezydenta Asłana Bżanii, co wywołało nowe wybory.
Po jego odejściu Rosja zmieniła strategię, łącząc presję gospodarczą z wpływem na lokalne elity. Kreml wsparł kandydaturę Badry Gunby, który wygrał wybory w 2025 roku.
Wkrótce potem Rosja przyspieszyła inwestycje – uruchomiono połączenie kolejowe Soczi–Suchumi i odnowione, finansowane przez Moskwę lotnisko, co symbolicznie wzmocniło jej obecność w regionie.
Eksperci i politycy gruzińskiej opozycji ostrzegają, że Rosja stopniowo przejmuje kontrolę nad kluczowymi sektorami regionów – od administracji po transport i energetykę – bez formalnego ogłaszania aneksji.
W efekcie, choć na mapie niewiele się zmienia, na poziomie realnej władzy granice wpływów w regionie stają się coraz bardziej przesunięte w stronę Moskwy.



Dodaj swój komentarz