Nie o taką Ukrainę walczono chyba na Majdanie. W Czernihowie wybory uzupełniające do ukraińskiego parlamentu przypominają Cyrk Monty Pythona. Byłoby zabawnie, gdyby przy okazji nie wylatywały zęby, a widok tłumu tratującego się po darmową kaszę nie przypominał o totalnej biedzie i zerowej świadomości tego czym jest demokracja.
Już sam fakt, że w 300-tysięcznym Czernihowie do walki o jeden mandat do parlamentu stanęło 127-miu kandydatów jest dość humorystyczny. Na czoło rywalizacji wysunęło się jednak trzech: Giennadij Korban, który założył nową partię “Ukrop”, Siergiej Bierezienko z Bloku Petro Poroszenki i Aleksiej Durniew.
Pierwszy postawił na masowe rozdawanie wyborcom kaszy gryczanej. Gawiedź tłoczy się po nią jak szalona, urządzając dantejskie sceny. Sam Korban zapewnia, że bynajmniej nie przekupuje wyborców, tylko “pomaga biednym ludziom”. “Prawda jest taka, że ludzie są biedni, a my – politycy powinniśmy ich nakarmić, wyleczyć i obronić” – mówi. Tak to wygląda:
https://www.youtube.com/watch?v=tiSw92hGPX4
Rywal Korbana – Bieriezienko bardziej wierzy jednak w siłę pieniądza – wypuścił na miasto 10 autobusów, w których ludziom wypłacano po 400 hrywien (18 USD), spisując ich z paszportów i zawierając z nimi umowę, że będą głosować właśnie na niego.
Najmniejszą subtelnością wykazał się Durniew, który zaczął po prostu masowo rozdawać marchew. Niestety, nie skończyło się to dla niego dobrze. Z Kijowa przyjechała silna brygada z szefem Partii Radykalnej Olegiem Laszko, jego deputowanymi Mosijczukiem i Łozowym oraz tabunem “łysoli” i wspólnie spuścili Durniowowi i jego ludziom straszny łomot, kopiąc i bijąc pałkami.
Kopanie okazało się szczególnie dotkliwe, gdyż wśród kopiących był trener kick-boxingu, który wybił ząb asystentowi Durniowa. Potem deputowani zapewniali, że musieli pobić rywali, gdyż “było to kwestią honoru”. Teraz w sieciach społecznościowych obie strony grożą sobie kolejnym mordobiciem przy najbliższym spotkaniu.
Sytuacja w Czernihowie stała się na tyle napięta, że premier Arsenij Jaceniuk kazał puścić na miasto dodatkowe siły Gwardii Narodowej i batalion “Czernihów”. Żołnierze krążą po domach i masowo konfiskują kałasznikowy, granatniki, granaty, a nawet laski trotylu.
Na razie więc starcia zwolenników różnych kandydatów, do których na ulicach dochodzi raz po raz, odbywają się głównie na kije i pięści. Całość nie wróży dobrze ukraińskiej demokracji, gdyż można podejrzewać, że poziom kultury politycznej w innych ukraińskich miastach jest zbliżony.
Kresy24.pl
