Rosyjsko-tureckie rozmowy w sprawie budowy przez Gazprom gazociągu do Turcji przez Morze Czarne zakończyły się fiaskiem – podają agencje.
Tureckie władze żądają znacznie większej niż proponuje Rosja obniżki ceny gazu. Nie chcą też budowy czterech nitek gazociągu twierdząc, że na ich potrzeby wystarczy jedna. Rosjanie chcieliby sprzedawać przez Turcję 63 mld m3 gazu rocznie, Ankara zgadza się tylko na 28-30 mld m3.
Oznacza to, że rosyjskie plany ominięcia Ukrainy w tranzycie gazu i wykorzystania Turcji do uzależnienia południowej Europy od dostaw z Gazpromu nie przyniosły na razie żadnego rezultatu. Przypomnijmy, że Rosja postanowiła zbudować gazociąg do Turcji po tym jak na skutek sprzeciwu Unii Europejskiej nie udało się jej doprowadzić do budowy gazociągu South Stream przez Bułgarię.
W maju Rosjanie ogłosili, że pomimo braku porozumienia z Turcją zaczynają budować gazociąg na własny koszt. Zdaniem ekspertów oznacza to, że Rosja sama siebie stawia pod murem – zdaje się całkowicie na warunki, jakie w przyszłości podyktuje jej Ankara.
Taką desperacką decyzję władze na Kremlu podjęły w obawie, że Unia Europejska pierwsza zbuduje swój “kontrgazociąg” z Iranu, Iraku, Azerbejdżanu i Turkmenistanu. Ponadto z powodu przestojów w budowie Moskwa już obecnie musi słono płacić włoskiemu wykonawcy – firmie Saipem.
Obecne załamanie się rozmów z Turcją do kolejna duża porażka rosyjskiej energetyki w ciągu zaledwie tygodnia. Wcześniej Chiny zrezygnowały bowiem z wielomiliardowego kontraktu z Rosją na budowę gazociągu “Ałtaj”, którym rosyjski gaz miał być sprzedawany do tego kraju.
Powód braku porozumienia był podobny jak w przypadku rozmów z Turcją – rosyjski gaz jest za drogi i niepotrzebny w tak dużych ilościach, a koszty budowy gazociągu – zbyt wysokie.
Kresy24.pl
