Chiński koncern CNPC i rosyjski Gazprom odłożyły “na czas nieokreślony” podpisanie kontraktu gazowego “Ałtaj” (“Siła Syberii-2”) na 30 mld USD – podają agencje finansowe. Część doniesień mówi wręcz o “całkowitym zerwaniu kontraktu”.
Głównym powodem jest zbyt wysoka, zdaniem Pekinu, cena rosyjskiego gazu i budowy samego gazociągu. Strona chińska mówi, że sama może sobie zbudować gazociąg znacznie taniej, wyłaniając wykonawców w otwartym przetargu. Drugi powód to spadek zapotrzebowania Chin na gaz z powodu spowolnienia wzrostu chińskiej gospodarki.
Trzeci powód odwlekania przez Chiny gazowej współpracy z Rosją – to spadek światowych cen gazu i odkrycie własnych wielkich złóż gazu łupkowego. Chińscy eksperci obliczyli też, że skroplony gaz z Australii będzie po prostu tańszy.
Gazprom, który wcześniej pod presją Chin i tak już znacznie “zszedł z ceny”, nie zgodził się na ustępstwa, gdyż taniej budować gazociągów i sprzedawać gazu po prostu nie jest w stanie – piszą “Wiedmosti”, powołując się na rosyjskich urzędników federalnych. Rosjanie nie chcą też zgodzić się na udział chińskich firm w budowie.
Ramowe chińsko-rosyjskie porozumienie w sprawie gazociągu “Ałtaj” podpisano w listopadzie ub. roku. Jeszcze niedawno szef Gazpromu Aleksej Miller i rosyjski minister energetyki Aleksandr Nowak zapowiadali, że wielki kontrakt z Chinami “Ałtaj” zostanie sfinalizowany do połowy bieżącego roku. Teraz odpływa to w mglistą przyszłość i faktycznie przestaje być realne.
Agencje przypominają, że również negocjacje w sprawie pierwszego wielkiego gazociągu z Rosji do Chin – “Siła Syberii” trwały 10 lat. Gazociąg ten ma dostarczać do Chin 38 mld m3 gazu rocznie. Drugim gazociągiem – “Ałtaj” Rosjanie mieli dostarczać do Chin 30 mld m3 gazu rocznie.
Eksperci wskazują też, że płonne okazały się nadzieje Władimira Putina na chińskie kredyty, które pozwolą mu przetrzymać zachodnie sankcje. Rosyjskie banki skarżą się, że współpraca dwustronna utknęła w martwym punkcie “z powodu dwuznacznego ich traktowania przez Chiny”.
Teraz pytanie tylko, kiedy w rosyjskiej propagandzie Chiny z “obiektu miłości numer 1” znowu staną się “wrogiem numer 1”? – zastanawiają się publicyści.
Kresy24.pl
