
Collage ilustracyjny / screen
W nocy na 20 września Ukraina przeprowadziła zmasowany atak dronowo – rakietowy na Moskwę – pierwszy raz z użyciem nowych dronów Pelican. Wołodymyr Zełenski poinformował, że trafiona została stołeczna rafineria Kapotnia i “obiekt logistyczny” – kompleks magazynów w Sofrino.
Na licznych nagraniach widać wielkie pożary. Władze Moskwy podały, że łącznie stolicę i obwód moskiewski zaatakowało tej nocy 1600 dronów i rakiet. Według ekspertów OSINT, w rafinerii Kapotnia, która pokrywa 40-50% zapotrzebowania stolicy na benzynę i diesla, zostały zniszczone 3 instalacje przerobu ropy o łącznej wydajności 12 mln ton rocznie.
“W obwodzie moskiewskim mocno popracowały tej nocy nasze rozwiązania dalekiego zasięgu. Te obiekty, które poraziliśmy to miliardy dolarów wspierające rosyjską machinę wojenną” – podkreślił ukraiński prezydent.
Wymienił też systemy, których Ukraina użyła w tym ataku: drony dalekiego zasięgu FP-1, RZ-100 , MICH-2000, Lutyj, Sinecz, Bars, rakieto-drony Paljanica, Vendetta, rakiety Flamingo i wspomniane Pelicany.
W uderzeniu brały udział wszystkie formacje: wojska rakietowe, wywiad wojskowy, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, Siły Operacji Specjalnych i Służba Wywiadu Zagranicznego. Kolejnym celem było “przedsiębiorstwo w obwodzie woroneskim”, którego nazwy Zełenski nie wymienił.
“Moskwa nie powinna budować kolejnych pierścieni obrony powietrznej wokół siebie, ogałacając ze sprzętu inne rosyjskie regiony, ale po prostu zakończyć tę okrutną wojnę i wybrać pokój. Są konkretne propozycje deeskalacji: w energetyce, czy bezpieczeństwie żywnościowym. Wystarczy dobra wola polityczna” – wezwał ukraiński prezydent.
Pierwsze bojowe użycie Pelicanów wywołało szczególne zainteresowanie ekspertów. Część z nich sądziła, że mogą to być nowe ukraińskie rakiety balistyczne FP-7, gdyż wcześniej firma Fire Point zapowiadała na jesień pierwsze uderzenia takimi pociskami w rosyjską stolicę. Okazało się jednak, że te tajemnicze Pelicany to nowy “shahedopodobny” dron o zasięgu do 1 tys. km.



