Tyle wynosił bowiem przyznany przez Rosję w 2013 roku kredyt dla Kijowa, którego wypłacanie Kreml wstrzymał po wydarzeniach Majdanie w związku z “niestabilną sytuacją na Ukrainie”.
Z przyznanego za kadencji poprzedniego prezydenta Wiktora Janukowycza 15-miliardowego kredytu na Ukrainę zdążyła więc wpłynąć z Rosji tylko pierwsza transza – 3 miliardy dolarów. Kijów powinien spłacić ten dług do końca bieżącego roku. Czy spłaci? Raczej nie – tak przynajmniej przewidują eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego cytowani przez Financial Times.
Zdaniem MFW, przy 40-miliardowej dziurze w budżecie Ukrainy należy wątpić, czy Kijów ureguluje w tym roku swoje zobowiązania wobec Moskwy. Ukraińskie władze, które o restrukturyzacji zadłużenia rozmawiają już z innymi wierzycielami, chcą do tego skłonić również Rosjan. Kreml jednak zdecydowanie odmawia.
Łącznie władze w Kijowie zamierzają dzięki negocjacjom zmniejszyć swoje zagraniczne zadłużenie o 15 miliardów USD w ciągu najbliższych czterech lat, a tylko w tym roku – o 5,2 mld USD. Prawdopodobnie w puli tej znajdą się także pieniądze “zaoszczędzone” w wyniku niespłacania długu wobec Moskwy.
“Rosjanie nie powinni oczekiwać zwrotu tych pieniędzy do końca roku” – przewiduje były dyrektor MFW Charles Blitzer. Podobnego zdania jest prof. Anna Gelpern z Georgetown University. Oficjalnie władze MFW zastrzegają jednak, że władze Ukrainy powinny same decydować które długi chcą spłacać i w jakiej wysokości.
Na początku lutego Rosja poinformowała, że Ukraińcy zwrócili się do niej o restrukturyzację długu. Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow odpowiedział jednak wtedy, że Moskwa “nie jest na to gotowa”.
Kresy24.pl
