
Ilustracja: AI
Tylko połączone wysiłki wywiadów całej Europy i Ukrainy są w stanie sprostać rosnącemu zagrożeniu ze strony Rosji i Chin – ocenia w publikacji Center for European Policy Analysis (CEPA). I powołuje się na opublikowany niedawno w L’Express “pierwszy ranking europejskich szpiegów”.
Przypomnijmy, że 60 specjalistów wywiadu z 25 państw oceniło w nim, które służby europejskie są najskuteczniejsze, a które to kompletne dno. Pierwsze miejsce zajęła brytyjska MI6 zdobywając aż 251 punktów.
Jej specjalność to werbowanie wysoko postawionych urzędników, czego zazdroszczą jej nawet Amerykanie. Nie tylko w Rosji, ale też w Chinach, Turcji, czy Iranie. “Brytyjczycy potrafią grać długoterminowo, obstawiać potencjalne źródła nawet przez 10 lat, trochę jak Rosjanie. Ale mają skłonność do nieuczciwych taktyk” – ocenia były dyrektor francuskiego wywiadu DGSE.
A to właśnie ta służba znalazła się w rankingu na drugim miejscu z wynikiem 169 punktów. Umiejętnie łączy ona techniczne gromadzenie informacji, wywiad ludzki i zdolności operacyjne. Ale jej największa specjalność to oczywiście Afryka, która z naszego punktu widzenia jest drugorzędna. O brutalnych specjalistach tej służby od “mokrej roboty” kręcono filmy. Pytanie, na ile prawdziwe.
Lekkie zaskoczenie to trzecie miejsce holenderskiego AIVD z 97 punktami. Służba ta zbudowała reputację na cyberwywiadzie i walce z terroryzmem. Niektórzy zapomnieli już chyba, że zaliczyła totalną wtopę w przededniu agresji Rosji na Ukrainę, stanowczo zapewniając, że do niej nie dojdzie. Zresztą wywiady Niemiec i Francji także dały się wtedy wpuścić w maliny, ignorując ostrzeżenia USA.
Na 4 miejscu znalazły się dwie ukraińskie służby – SBU i HUR (wywiad wojskowy). O takich operacjach, jakie prowadzą one masowo w Rosji (dywersje, skrytobójstwa, werbunki) inne europejskie służby mogą tylko marzyć, bo albo nie mają takich możliwości, albo boją się to robić. “To mosadowanie Ukraińców łączy w sobie najlepsze chwyty z arsenału CIA i dawnego KGB” – oceniają eksperci.
Na 5 miejscu jest niemiecka BND. Czy zasłużenie? Trudno powiedzieć. Amerykanie pewnie uznaliby, że nie, gdyż od dawna uważają, że nieudolność tej służby jest równie duża jak jej arogancja i zadufanie we własne możliwości. Bild pisał w styczniu, że tylko 2% alertów terrorystycznych w Niemczech pochodziło od własnego BND, a aż 72% od CIA.
Niektórzy w ogóle sądzą, że BND to bardziej think tank i służba analityczna, niż normalny wywiad i wymaga dogłębnej reformy. Na kolejnych miejscach są państwa nordyckie i bałtyckie – Szwecja, Norwegia i Estonia. Zajmują się przede wszystkim zaawansowanym wywiadem technologicznym (Szwecja ma własne satelity szpiegowskie) i są oczywiście ukierunkowane na Rosję.
Ich pozycja w rankingu jest tylko pozornie odległa. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w tym roku budżetowym Brytyjczycy wydadzą na swoje służby wywiadowcze równowartość 5,26 mld euro, Niemcy – na BND – 1,2 mld euro, a kraje bałtyckie zaledwie po kilkadziesiąt milionów euro, to nagle okaże się, że najbardziej skuteczna z punktu widzenia koszt/uzysk jest mała Estonia.
Bez wątpienia to właśnie jej służby stanowią czołówkę cyberwywiadu i OSINT w Europie, a wszystkie trzy kraje bałtyckie są z pewnością znacznie lepsze w ocenie rosyjskich realiów politycznych, niż służby zachodnie, dla których są one często abstrakcją.
Niestety, dopiero na 9 miejscu znalazł się polski wywiad z zaledwie 22 punktami, czyli zdobył ponad 11 razy mniej niż zwycięska MI6. Według ekspertów, ocenę Polski osłabia napięta sytuacja w kraju.
“Polska to jedno z tych państw, gdzie służby specjalne są zinstrumentalizowane politycznie. To skłania innych partnerów do powściągliwości” – przyznaje w L’Express przedstawiciel jednego z europejskich wywiadów. Nadal jednak polski potencjał szpiegowski skierowany na Rosję jest przez MI6 uznawany za dość dobry.
A czyje służby są zdecydowanie najgorsze? Węgier, Bułgarii i Słowacji – nie dostały ani jednego punktu. Nieudolne, podatne na rosyjskie wpływy i infiltrację, skorumpowane. Jednym słowem – dno.
Z tego rankingu płynie jeden prosty wniosek: rosnącemu zagrożeniu militarnemu, szpiegowskiemu i dywersyjnemu ze strony Rosji, Chin, Iranu, czy Korei Północnej żadna europejska służba nie jest obecnie w stanie sprostać samodzielnie, szczególnie w obliczu komplikowania się relacji z USA.
Ogarnąć wszystko na raz może tylko CIA. Nawet brytyjskie Centrum Łączności Rządowej GCHQ, które pod tą niewinną nazwą kryje potężną agencję szpiegowską z zasobami i możliwościami technologicznymi porównywalnymi z amerykańską Agencją Bezpieczeństwa Narodowego, też nie wystarczy.
A wszyscy razem, jeśli umiejętnie połączą wysiłki? To już szybciej, szczególnie że każdy z tych europejskich wywiadów ma swoje mocne strony i specjalizacje, których brakuje innym. “Współczesny wywiad staje się sportem drużynowym. Choć skompensować możliwości CIA i tak się pewnie na razie nie uda” – podkreśla CEPA.
W tej sytuacji doświadczenie Ukraińców we wspomnianym “mosadowaniu”, ich wiedza na temat mechanizmów wojskowo-politycznych w Rosji, całe tabuny własnych “kretów” w kraju Putina i praktyczne umiejętności dywersyjne mogą okazać się dla Europy wręcz bezcenne.
Dlatego trzeba z tych doświadczeń korzystać, a przy okazji wzmacniać ukraiński potencjał wywiadowczy i bezpieczeństwa – podsumowują eksperci.



