
Ilustracja: AI
Do niedawna wydawały się nowinką na granicy science-fiction. I pewnie nadal budzą nieufność tych, którzy nie mają z nimi do czynienia. Ale dla wielu ludzi stały się już normalnym narzędziem pracy, które pozwala im dokonywać rzeczy, które wcześniej były nie do pomyślenia.
Mowa o egzoszkieletach – zakładanych na ciało urządzeniach lub kombinezonach zwiększających siłę mięśni, odciążających stawy i zmniejszających zmęczenie podczas ruchu lub pracy. Coraz częściej można je zobaczyć na budowach, w fabrykach, magazynach, a ostatnio także w szpitalach – pisze The Economist.
Są to zarówno mechanizmy pasywne, działające za pomocą mechanicznych sprężyn lub gum, jak i aktywne – z napędem elektrycznym, hydraulicznym, pneumatycznym lub na baterie i sterowane za pomocą sztucznej inteligencji.
Pierwszy z brzegu przykład: popularna rękawica Ironhand za ok. 10 tys. euro. To aktywny, miękki egzoszkielet dłoni, który wzmacnia siłę chwytu i chroni przed kontuzjami. Na palcach tej rękawicy są czujniki nacisku. Gdy zaciskasz dłoń na jakimś przedmiocie lub narzędziu, system natychmiast to rejestruje i za pomocą sztucznych ścięgien automatycznie zwiększa siłę uścisku.
Co więcej, ta rękawica sama na bieżąco uczy się sposobu, w jaki pracujesz i dopasowuje do tego siłę wsparcia. Jest już używana w montażowniach, odlewniach i przez osoby stale operujące ciężkimi narzędziami, jak klucze czy szlifierki.
Po ciężkim urazie obu dłoni dwa lata temu pan Remco Letschert z Danii był przekonany, że już nigdy nie zdoła pracować na budowie. Ale zaledwie rok później wrócił do pracy i dzięki tej rękawicy przenosi materiały, wspina się na rusztowania, ściska nożyce do blachy i obsługuje wiertarkę. I nie tylko on. Ironhanda używa już ponad 200 dużych firm na świecie – pisze brytyjski tygodnik.
Budownictwo to zresztą nie jedyna dziedzina, gdzie egzoszkielety robią furorę. Są już w wojsku, pomagają tam, gdzie trzeba podnosić ciężary, odciążyć kręgosłup, czy wręcz umożliwić chodzenie ludziom z uszkodzeniami rdzenia kręgowego.
Co ciekawe, ostatnio egzoszkielety można też spotkać w szpitalach. Używają ich pielęgniarki i opiekunki, które często muszą podnosić ciężkich pacjentów. A teraz technologia zawędrowała także do sportu i turystyki. Firma Skip wypuszcza na rynek egzoszkielet na kolana do trudnych wędrówek, а Nike i Dephy pracują nad “zmotoryzowanym obuwiem”.
Zdaniem ekspertów, głównym źródłem sukcesu tych rozwiązań jest to, że ich twórcy zrezygnowali z prób budowania uniwersalnych konstrukcji próbujących zastąpić całe ludzkie ciało, niczym na hollywoodzkich filmach, a skupili się na jego fragmentach.
Pozwala to doskonalić poszczególne segmenty w zależności od potrzeb danej branży, czy osoby. A dzięki temu ciało pracownika przestaje być tradycyjnym zasobem, z którego pracodawca wyciska co się da, zanim się ono ostatecznie zużyje.


