
@AZOV_Brigade
Na froncie trwa bitwa, której znaczenie może wykraczać daleko poza jeden odcinek walk. Dziennikarz i komentator wojskowy Iwan Jakowina uważa, że starcie w rejonie Dobropola może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu wojny.
Według Jakowiny, „jeśli Rosjanie przegrają teraz bitwę o Dobropole, Putin będzie zmuszony do mobilizacji. Będzie do tego zmuszony w 100%. Wydaje mi się, że tam rozstrzyga się wynik całej wojny. Jeśli ukraińskie jednostki utrzymają się tam teraz, Rosja będzie wyczerpana, a sytuacja Sił Zbrojnych Ukrainy w 2027 roku będzie łatwiejsza niż w 2026 roku. Jeśli Siłom Zbrojnym Ukrainy nie uda się tam utrzymać pozycji, prawdopodobnie będą musiały się wycofać, a strona ukraińska może stanąć w obliczu poważnych problemów”.
Tymi słowy podzielił się z widzami swojego kanału w serwisie YouTube informacjami na temat ważnej dla Ukrainy bitwy, która obecnie się toczy;
„Wydaje mi się, że tam rozstrzyga się wynik całej wojny” – powiedział Jakowina.
Przyznaje, że nie ma pojęcia jak potoczą się sprawy, ale nieco uspokaja go fakt, że jednostki Pierwszego Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy „Azow” walczą obecnie na tym najtrudniejszym odcinku frontu. Dowodzi nimi generał Denys Prokopenko (obrońca Mariupola).
Jakowina ocenia go jako bardzo sprawnego dowódcę i wskazuje, że właśnie takie jednostki mogą odegrać istotną rolę w powstrzymaniu rosyjskiego natarcia. „Jeśli ktokolwiek może oprzeć się potężnemu rosyjskiemu natarciu na tym, najważniejszym dla Putina, kierunku, to tylko Korpus Azowski” – donosił obserwator polityczny.
Sytuację komplikują jednak walki na innych kierunkach. Według komentatora rosyjskie dowództwo musi kierować ludzi, drony i zaopatrzenie także w rejon Łymanu.
Jakowina zastrzega, że nie jest w stanie przewidzieć wyniku bitwy. Jedno, jego zdaniem, jest pewne: walki o Dobropole mogą być jednymi z najważniejszych w obecnej fazie wojny.


