Takiego absurdu nie wymyślił jeszcze nikt na świecie. Prawa wyborcze dla zabitych w wojnie? Z taką propozycją wystąpił nie byle kto: dyrektor Instytutu Strategii Ekonomicznych Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksandr Agiejew.
Jak podaje petersburska agencja Fontanka, na taki pomysł prof. Agiejew wpadł kiedy – jak sam mówi – “rozmyślał o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. Jego zdaniem, przyznanie prawa wyborczego 27 obywateli ZSRR poległych w czasie II wojny przyczyniłoby się do “konsolidacji społeczeństwa”.
“Dzięki temu polegli będą mogli wpływać na podejmowanie bieżących decyzji w państwie, do uratowania i rozwoju którego się przyczynili. W ich imieniu mogą głosować ich żyjące rodziny” – wyjaśnił swoją koncepcję rosyjski uczony.
Proponuje on zresztą nie tylko przyznanie praw wyborczych poległym w II wojnie, ale także kilku kolejnym pokoleniom wstecz. “One też powinny mieć wpływ, gdyż obecnie jest kontynuowane ich dzieło” – nalega prof. Agiejew. Centralna Komisja Wyborcza nie zajęła na razie oficjalnego stanowiska w sprawie propozycji uczonego.
Przypomnijmy, że Aleksandr Agiejew – oprócz kierowania instytutem Rosyjskiej Akademii Nauk, jest także członkiem rosyjskiego Związku Pisarzy, kieruje katedrą biznesu Narodowego Uniwersytetu Jądrowego MIFI, a także szlachcicem – szlachectwo nadała mu następczyni trony Maria Romanowa.
Podobny pomysł, choć nie aż tak radykalny jak prawa wyborcze dla nieboszczyków, pojawił się zresztą w Rosji już wcześniej. Deputowany Dumy Państwowej Dmitrij Nosow wniósł projekt ustawy o przyznaniu dodatkowego głosu w wyborach rodzinom wielodzietnym.
Kresy24.pl

