
T-90M Proryw. Fot. Mike1979 Russia/Wikipedia/CC BY-SA 4.0
Rosjanie poinformowali, że ich czołg T-90M „Proryw” „przeżył” po trafieniu przez Ukraińskie Siły Zbrojne z amerykańskiego przenośnego przeciwpancernego systemu rakietowego Javelin. Ale ta informacja nie jest prawdziwa – analitycy wojskowi twierdzą, że powodem pożaru maszyny, który został szybko ugaszony, była jego wadliwa amunicja. Sprawę opisuje „Forbes”.
Wskazuje się, że zgodnie z wnioskami analityków szybko ugaszony pożar czołgu, który Rosjanie zinterpretowali jako skutek uderzenia Javelinem, w rzeczywistości został spowodowany „niewypalonym paliwem z pocisku” samego czołgu po wystrzeleniu.
„Kiedy stało się oczywiste, że nikt nie wierzy w tę historię, Rosjanie zaczęli ją pisać na nowo” – czytamy w publikacji. „Wygląda na to, że wpisuje się to w rosyjską tendencję do przedstawiania przypadków bliskich zniszczeniu T-90M jako historii sukcesu”.
Nowe „wyjaśnienie” było takie, że „Javelin ustracił naprowadzanie i uderzył tam, gdzie pojawił się dym… kilka odłamków trafiło przez lufę do wieży”.
„Forbes” zwraca uwagę, że obecnie nie ma materiału filmowego przedstawiającego T-90M faktycznie niszczącego cele lub wygrywającego starcia – czegokolwiek, co można by porównać ze słynnym filmem przedstawiającym amerykański bojowy wóz piechoty M2 Bradley, który znisczył osławiony rosyjski czołg.
Ponadto ukraińskie siły zbrojne w dalszym ciągu publikują liczne filmy przedstawiające eksplozje T-90M, głównie przy użyciu małych dronów – dodała publikacja.
Przypomnijmy, że już wcześniej relacjonowano, jak rosyjski czołg T-90M „Proryw”, który Putin nazwał „najlepszym na świecie”, wpadł do dołu po wybuchu rosyjskiego pociku artyleryjskiego i nie mógł z niego wyjechać. Ukraińscy wojskowi wykorzystali sytuację i uderzyli w czołg dronem kamikadze.
Opr. TB,



