
Collage / Kresy24.pl
Rosja zyskała zupełnie niespodziewanie “sojusznika” w wojnie z Ukrainą, który może okazać się groźniejszy, niż się zdaje. Chodzi o upalną pogodę i suszę, która nie tylko powoduje wielkie pożary na Ukrainie, ale coraz bardziej utrudnia dostawy energii z Zachodu, a jednocześnie eksport ukraińskiego zboża, ważnego źródła dochodu Kijowa – pisze Newsweek.
Od początku wojny, gdy Rosjanie raz po raz atakowali i blokowali ukraiński port w Odessie, główną alternatywną trasą transportu zboża z Ukrainy stał się Dunaj, wzdłuż granicy z Rumunią. Tak było również w tym roku, po zmasowanych atakach Rosji na czarnomorskie porty.
Tylko w lipcu Rosjanie aż 67 razy uderzyli w ukraińską infrastrukturę portową i 57 razy w wypływające z portów lub ładowane w nich statki handlowe. Awaryjna trasa deltą Dunaju przez tamtejsze ukraińskie rzeczne porty Izmaił i Reni znowu stała się więc kluczowa.
Jednak ostatnio sytuacja bardzo się pogorszyła. W Rumunii z powodu spadku poziomu wody na skutek suszy żegluga rzeczna zaczyna szwankować. Z kolei 9 sierpnia Rosjanie uderzyli w most koło wsi Majaki, który prowadzi z obwodu odeskiego w stronę Rumunii i Mołdawii. To próba przerwania głównego korytarza lądowego zastępującego transport morski – oceniają analitycy ISW.
Zależność żeglugi rzecznej od pogody poważnie utrudnia alternatywny eksport ukraińskiej żywności. Zauważyli to także sami Rosjanie i próbują to wykorzystać.
Tamtejszy ekspert ds. bezpieczeństwa żywnościowego, Anatolij Tichonow prognozuje w TASS, że wprawdzie w Europie popyt na ukraińskie zboże będzie coraz większy, ale możliwości jego transportu z Ukrainy coraz mniejsze. Wzywa, by “Rosja wykorzystała ten deficyt we własnym interesie”.
Tyle, że Ukraińcy doskonale wiedzą o tych planach i już zawczasu postanowili skutecznie zablokować także eksport zboża z Rosji. Zobacz: Paraliż eksportu zboża! Porty stanęły
A tymczasem susza nie ustępuje i atakuje kolejny kluczowy dla Ukrainy obszar – dostawy energii z Zachodu wymuszone zmasowanymi rosyjskimi uderzeniami w ukraińskie elektrownie. Te dostawy również zależą w dużym stopniu od zasobów wodnych.
Z powody niskiego poziomu lustra Dunaju dwie elektrownie atomowe – węgierska w Paks i rumuńska w Cernavodzie musiały znacznie ograniczyć moc. Rumuński operator Nuclearelectrica uprzedził dwa dni temu, że może być zmuszony zatrzymać ostatni działający reaktor.
Susza powoduje też duże pożary i trudności z dostawami wody na samej Ukrainie. Z danych za 2024 rok (nowszych nie ma) wynika, że w kraju spłonęły łącznie obszary o powierzchni 965 tys. hektarów – dwa razy więcej niż w całej Unii Europejskiej. Suchy teren, uszkodzona infrastruktura i liczne miny w ziemi znacznie ułatwiają przenoszenie się ognia i utrudniają pracę strażaków.
Rosja od lat stara się, by Ukraina miała jak najwięcej problemów. Teraz zyskała nowego sojusznika – upał i suszę. Putin nie ma wprawdzie kontroli nad pogodą, ale zdecydowanie chce odnieść z tego jak największą korzyść – podsumowuje autor publikacji w Newsweeku.


