
Pełniący obowiązki ministra obrony Jewhen Chmara. Fot: Glavred, zdjęcie: zrzut ekranu z filmu, t.me/V_Zelenskiy_official
Ukraina skupiła się na całkowitym zniszczeniu machiny wojennej Kremla. Chce spowodować, by Rosja znalazła się w stanie chaosu, a Rosjanie uświadomili sobie, że ich kraj jest najbardziej niebezpiecznym miejscem do życia.
Ukraińskie ataki mają wejść na zupełnie nowy poziom. Pełniący od 20 lipca br. obowiązki ministra obrony Jewhen Chmara zapowiada zmasowane uderzenia w rosyjską infrastrukturę wojskową, energetyczną, paliwową i logistyczną. I to na dalsze odległości. Cel jest jasny: systematycznie osłabiać rosyjską machinę wojenną.
Jako przykład nowej strategii Chmara wskazał ostatnią operację w Noworosyjsku, gdzie połączono różne środki rażenia – pociski, drony powietrzne i morskie. Według ukraińskiego oficera, Rosja nie była w stanie skutecznie odpowiedzieć na tak skoordynowany atak.
– Unieruchomimy rosyjską machinę wojenną – obiecuje p.o. ministra obrony, wymieniając jako cele eliminacji m.in. flotę, logistykę, sektor paliwowo-energetyczny i zakłady pracujące na potrzeby wojny.
Według Chmary, zwiększenie liczby i skali uderzeń dalekiego zasięgu jest jednym z najważniejszych priorytetów ukraińskiego sektora bezpieczeństwa. Zapowiedział, że kolejne operacje będą coraz trudniejsze do powstrzymania, a ukraińska broń ma być liczniejsza i bardziej precyzyjna.
Eksperci ostrzegają jednak, że efekty takiej strategii nie pojawiają się natychmiast. Iwan Stupak ocenia, że potrzeba wielu kolejnych tygodni systematycznych ataków, aby ich wpływ na rosyjską gospodarkę i armię stał się wyraźnie odczuwalny.
Optymizm czuć w wypowiedzi eksperta wojskowego Iwana Tymoczko. Zwraca uwagę, że dla Moskwy problem już teraz stanowią koszty obrony przed dronami. Rosja wykorzystuje bardzo drogie pociski przeciwlotnicze do zwalczania znacznie tańszych bezzałogowców, a jednocześnie sama nie produkuje wystarczającej liczby amunicji do systemów obrony powietrznej.
Jeszcze ważniejsza jest zmiana zasięgu ukraińskich dronów. Rosyjskie zaplecze, które wcześniej uchodziło za praktycznie niedostępne, coraz częściej znajduje się w zasięgu ataków. Tymoczko wskazuje, że obecne możliwości sięgają nawet około 3,5 tys. km.
To oznacza poważne wyzwanie dla Kremla. Im dalej od frontu, tym trudniej Rosji utrzymać poczucie bezpieczeństwa własnego zaplecza.
Ukraińskie ataki mają również wymiar psychologiczny. Politolog i oficer Sił Zbrojnych Ukrainy Mychajło Basarab uważa, że kolejne eksplozje setki i tysiące kilometrów od granicy stopniowo zmieniają nastroje Rosjan.
Według niego mieszkańcy Rosji zaczynają dostrzegać, że ich państwo nie jest tak bezpieczne, jak przedstawia to propaganda Kremla.
Strategia Kijowa zakłada więc nie pojedyncze spektakularne uderzenia, lecz długotrwałe duszenie rosyjskiego zaplecza. Paliwa, logistyka, przemysł, energetyka i infrastruktura wojskowa mają być systematycznie wyłączane z eksploatacji.



