– Przywołujemy prawdę o zamordowanych dziesiątkach tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci i starców, o wielu rzymskokatolickich kapłanach i siostrach zakonnych, o wielu kapłanach grekokatolickich i prawosławnych, którzy doświadczyli represji za dezaprobatę względem popełnianych zbrodni i źle pojętego nacjonalizmu. Przywołujemy tę prawdę nie po to, aby sądzić, ale po to, aby przy tej okazji poddać refleksji współczesnego pokolenia prawdę o tajemnicy ludzkiej natury, a przy tym przypomnieć, że grzech pierworodny, a potem cały szereg występków, których dopuszczali się ludzie przez wieki, wiążą się z tajemnicą zbawienia, uwolnienia człowieka od zła, możliwością podjęcia pokuty i pojednania w Chrystusie – mówił rzymskokatolicki metropolita lwowski, abp Mieczysław Mokrzycki w homilii podczas Mszy św. w intencji ofiar w Katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku.
Na Mszę św. przybyli także miejscowy metropolita, abp Witalij Skomarowski, prezydent RP Andrzej Duda oraz także m.in. ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło oraz prezydencki minister Wojciech Kolarski.
Prezydent RP przekazał na ręce biskupa krzyż poświęcony pamięci pomordowanych Polaków (na zdjęciu).
Andrzej Duda oddał również symboliczny hołd ofiarom ludobójstwa na terenach nieistniejących już dzisiaj polskich wsi na Wołyniu oraz złożył wieniec na cmentarzu – w miejscu bezimiennego pochówku w zbiorowej mogile zamordowanych Polaków.
Druga niedziela lipca jest tradycyjnym terminem obchodów rocznicy tzw. Krwawej Niedzieli. W niedzielę 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się masowa akcja przeciwko ludności polskiej przeprowadzona przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu, określana mianem rzezi wołyńskiej.
– To bardzo smutna data dla wielu polskich rodzin, które w roku 1942, 1943, 1944 straciły na Wołyniu swoich najbliższych. Szacuje się, że było to około 100 tys. Polaków, którzy wtedy zostali tutaj zamordowani. Nie żołnierzy, zwykłych ludzi – rolników, którzy uprawiali ziemię, całych rodzin, kobiet, dzieci, starców – mówił prezydent Polski podczas przemówienia w Ołyce. Jak ocenił, to nie była żadna wojna między Polską czy Ukrainą, ale była to “zwykła czystka etniczna”. – Tak byśmy to dziś nazwali. Po prostu chodziło o to, żeby Polaków z tych terenów usunąć. Takie decyzje zostały wówczas podjęte na szczeblu politycznym przez ukraińską organizację OUN-B, zlecone do wykonania UPA, która niestety wywiązała się ze swojego zadania”- wskazywał prezydent.
– To straszna karta w historii narodów – polskiego i ukraińskiego, naznaczona cierpieniem i wzajemnymi głębokimi urazami (…) Potem następstwem tego były z kolei polskie akcje odwetowe, w których ginęli zwykli ludzie, Ukraińcy, zwykli rolnicy – mówił dalej dodając jednak, że dysproporcja tego, że na Wołyniu zginęło ok. 100 tys. Polaków i ok. 5 tys. Ukraińców jest “rażąca”. – Ona rzeczywiście robi ogromne wrażenie. To jest prawda historyczna – oświadczył.
Oprac. MaH, prezydent.pl, dzieje.pl
fot. Igor Smirnow, prezydent.pl
