Z inicjatywy ukraińskiego IPN komisja ds. nazewnictwa przy kijowskim merostwie poparła przemianowanie Prospektu Moskiewskiego na Aleję im. Stepana Bandery – poinformował w środę na Facebooku szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz.
Kierowany przez Wiatrowycza IPN zaproponował również zmianę nazwy Prospektu Watutina na Prospekt Romana Szuchewycza.
Radio Svoboda zapytało Ukraińców, co sądzą o tych planach. Mówią o tym podczas ulicznej sondy: „To logiczne, prospekt Moskiewski prowadzi donikąd, a Bandery do wolności” , „ Rozumiem poglądy Stepana Bandery. To bardzo poważany człowiek, patriota Ukrainy”. (Pod tekstem załaczamy materiał filmowy z wypowiedziami mieszkańców Kijowa).
Swoimi działaniami szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz prowadzi do eskalacji konfliktu polsko-ukraińskiego. Zablokował niedawno uhonorowanie wołyńskich cichociemnych w Starokonstantynowie w obwodzie chmielnickim, gdzie miały odbyć się uroczystości upamiętniające Wacława Kopisto i Leonarda Zub-Zdanowicza. Zostały odwołane po naciskach Wiatrowycza, który twierdzi, że Kopisto i Zub-Zdanowicz „mogli brać udział w polskich akcjach odwetowych wobec ludności ukraińskiej na Wołyniu”.
Polacy, w przeciwieństwie do Ukraińców, w większości dobrze znają historię swojego kraju. I, w przeciwieństwie do Ukraińców wiedzą również doskonale, czym była zbrodnia ludobójstwa na Wołyniu, której kulminacyjnym punktem był 1943 rok, a w której z rąk oprawców z UPA, wynoszonych teraz na patronów ulic i pomniki Ukrainy, zginęło barbarzyńsko zamęczonych kilkadziesiąt tysięcy Polaków.
Kroki podejmowane przez kreującego politykę historyczną Ukrainy szefa tamtejszego IPN Wołodymyra Wiatrowycza, który też to przecież świetnie wie i musi mieć świadomość skali popełnionej przez UPA zbrodni, są więc w Polsce coraz bardziej niezrozumiałe. Trudno interpretować je inaczej niż wyraz złej woli, eskalowanie napięcia w dwustronnych relacjach, bądź wręcz jako prowokacje, które mogą bardzo źle przysłużyć się stosunkom polsko-ukraińskim.
Kresy24.pl

