Dziś w Starokonstantynowie w obwodzie chmielnickim miały odbyć się uroczystości upamiętniające dwóch pochodzących z Wołynia Cichociemnych: Wacława Kopisto i Leonarda Zub-Zdanowicza. Zostały odwołane po naciskach prezesa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wiatrowycza, który twierdzi, że Kopistom i Zub-Zdanowicz “mogli brać udział w polskich akcjach odwetowych wobec ludności ukraińskiej na Wołyniu“.
Polacy ze Starokonstantynowa rozpoczęli starania o uhonorowanie Cichociemnych już dwa miesiące temu. Po debatach publicznych w tej sprawie burmistrz miasta wydał pozwolenie na uroczystości, a Polacy zamówili tablicę z nazwiskami oficerów. W zaplanowanych na 16 lutego uroczystościach miał wziąć udział Sekretarz Stanu w MON Bartosz Kownacki, przedstawiciele Sejmu RP, Attachatu RP w Kijowie, MSZ, ukraińskich władz obwodowych i lokalnych, duchowieństwo oraz liczna rzesza miejscowych Polaków.
– Zaczęliśmy jednak otrzymywać niepokojące sygnały od ukraińskiego IPN i jego dyrektora Wołodymyra Wiatrowycza. Na początku dzwonił do burmistrza i domagał się odwołania uroczystości. Potem napisał list, w którym określił Wacława Kopisto i Zub-Zdanowicza jako osoby, które mogły być zamieszane w akcje odwetowe na ludności ukraińskiej – relacjonuje Jerzy Wójcicki, prezes stowarzyszenia polonijnego “Kresowiacy”, członek zarządu Związku Polaków na Ukrainie.
W liście do burmistrza Wiatrowycz napisał, iż dane biograficzne Kopisto i Zub-Zdanowicza “świadczą o ich możliwym udziale w zabójstwach Ukraińców”. Wiatrowycz uznał, że bez rzetelnego zbadania ich działalności w okresie wojennym, na upamiętnianie jest za wcześnie.
Jeżeli Wiatrowycz argumentuje, że Cichocirmni “mogli być ” zaangażowani w akcje odwetowe wobec ukraińskiej ludności beż żadnych dowodów, jeżeli zwraca się do “polskich partnerów”, chociaż inicjatorami upamiętnienia były ukraińskie organizacje społeczne, i nawiązuje do Rzezi Wołyńskiej, to świadczy to o chęci dalszej eskalacji konfliktu polsko-ukraińskiego i powrotu na pozycje z roku 2013 w naszym dialogu – uważa Jerzy Wójcicki.
Na liście Wiatrowycz nie poprzestał. Zaczął naciski na władze lokalne w Starokonstantynowie poprzez władze obwodu chmielnickiego i administrację prezydenta. W rezultacie burmistrz miasta poprosił o odwołanie imprezy.
“Niestety jest to kolejny raz, kiedy działania pana Wiatrowycza prowadzą do napięcia polsko-ukraińskiego i trudno je interpretować inaczej niż jako wyraz złej woli” – powiedział poseł MichAŁ Dworczyk w rozmowie z PAP. “Brałem udział w kilku sytuacjach, kiedy okazywało się np. że o ile pochówek żołnierzy niemieckich i sowieckich na Ukrainie nie jest problemem, to uzyskanie zgody na pochowanie żołnierzy polskich z 1939 r. wymagało oczekiwania blisko dwóch lat” – dodaje. Zdaniem posła, zachowanie Wiatrowycza jest niezrozumiałe i zapowiedział, że będzie chciał poruszyć tę kwestię w rozmowie z ukraińskim ambasadorem w Polsce.
Tablica z nazwiskami dwóch Cichociemnych – Wacława Kopisto i Leonarda Zub-Zdanowiczawe zostanie poświęcona we wtorek ,16 lutego, w 75. rocznicę pierwszego zrzutu Cichociemnych nad okupowaną Polską w starokonstantynowskim kościele. Pozostanie tam do czasu uregulowania sytuacji. Polacy z obwodu chmielnickiego mają nadzieję, że nastąpi to do 2 września, kiedy przypada rocznica zrzucenia do Polski dwóch urodzonych na Wołyniu rodaków.
Kresy24.pl/Słowo Polskie
