
Andrzej Poczobut: Fot: PrtSc YouTube
Andrzej Poczobut i Amnesty International zwrócili się z mocnym apelem do premiera Donalda Tuska. Domagają się pilnych zmian w przepisach, które – ich zdaniem – zakończą trwającą od lat niepewność tysięcy Białorusinów mieszkających w Polsce. Szczególną uwagę zwracają na dramatyczną sytuację dzieci urodzonych już w naszym kraju.
W liście otwartym autorzy apelują o wydłużenie ważności polskiego dokumentu podróży dla cudzoziemców z obecnych sześciu miesięcy do co najmniej trzech lat. Chcą również stworzenia specjalnych rozwiązań dla dzieci obywateli Białorusi urodzonych w Polsce, które nigdy nie otrzymały białoruskiego paszportu.
Problem dotyczy osób, które uciekły przed represjami reżimu Aleksandra Łukaszenki i nie mogą wrócić na Białoruś, aby wyrobić nowe dokumenty. Polska umożliwia im korzystanie z dokumentu podróży dla cudzoziemców zastępującego paszport, jednak jest on wydawany jedynie na krótki okres i wymaga regularnego przedłużania.
Zdaniem Andrzeja Poczobuta oraz dyrektorki polskiego oddziału Amnesty International Anny Błaszczak-Banasiak takie rozwiązanie pogłębia niepewność i utrudnia normalne życie. Jak podkreślają, decyzje Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zapadają często dopiero na kilka dni przed wygaśnięciem poprzedniego dokumentu, co pozostawia tysiące ludzi w ciągłym poczuciu niepewności.
Autorzy listu alarmują również w sprawie dzieci białoruskich emigrantów politycznych urodzonych w Polsce. Rodzice nie są w stanie wyrobić im białoruskich paszportów bez wyjazdu całej rodziny na Białoruś, czego obawiają się z powodu możliwych represji. W efekcie dzieci mogą znaleźć się w sytuacji grożącej bezpaństwowością i problemami z uregulowaniem pobytu.
W swoim apelu Poczobut i Amnesty proponują trzy konkretne rozwiązania: wydłużenie ważności dokumentu podróży do minimum trzech lat, wprowadzenie procedury wydawania dokumentów tożsamości dzieciom urodzonym w Polsce oraz jednoznaczne uznanie dokumentu podróży cudzoziemca za pełnoprawny dokument tożsamości.
List kończy się mocnym przesłaniem skierowanym do polskich władz. Autorzy przypominają staropolskie przysłowie „Gość w domu, Bóg w domu” i podkreślają, że Polska nie powinna pozwalać, by reżim Łukaszenki wpływał na życie ludzi, którzy znaleźli tu schronienie. Ich zdaniem Białorusini uciekający przed prześladowaniami zasługują nie tylko na bezpieczeństwo, ale także na stabilność prawną i możliwość normalnego życia.




Dodaj swój komentarz