
Aleksander Łukaszenka na poligonie Obuz Lesnowski w obwodzie brzeskim Fot: president.gov.by
Białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że przekazało stronie polskiej informacje o przygotowywanym zamachu terrorystycznym na terytorium Polski. Z komunikatu Mińska wynika, że dane miały zostać przekazane podczas spotkania z chargé d’affaires RP w Mińsku.
Według białoruskich władz za rzekomym planem zamachu ma stać osoba przebywająca obecnie w Polsce, która wcześniej została skazana na Białorusi na podstawie „szeregu artykułów karnych”. Na tej podstawie można wnioskować, że jest to uchodźca polityczny. Mińsk twierdzi, że mężczyzna „niedawno został pozbawiony przez polskie władze dodatkowej ochrony i prawa pobytu w Polsce”.
Białoruskie służby wskazują, że potencjalnym celem ataku miały być dzieci białoruskiej działaczki mieszkającej w Polsce, a motywem — osobista zemsta za niewystarczające działania na rzecz utrzymania jego statusu w Polsce.
Białoruskie władze zapowiedziały jednocześnie przekazanie polskim służbom dodatkowych materiałów dotyczących sprawy.
Nie można wykluczyć, że komunikat białoruskiego MSZ ma wymiar propagandowy. Mińsk, który od 2021 roku prowadzi wobec Polski wojnę hybrydową, jednocześnie próbuje kreować obraz Białorusi jako państwa odpowiedzialnego i gotowego do współpracy z Zachodem w kwestiach bezpieczeństwa.
Polskie służby specjalne nie komentują doniesień o ostrzeżeniu antyterrorystycznym wydanym przez białoruskie MSZ, ale komunikatu zbagatelizować nie mogą.
Co istotne, sprawa zbiega się z doniesieniami Cyberpartyzantów, o namierzeniu wysoko postawionej w strukturach białoruskiej opozycji na uchodźstwie Anżelice Mielnikowej. Kobieta przez lata mieszkała w Polsce, a w marcu 2025 zniknęła w tajemniczych okolicznościach, a wraz z nią 150 tysięcy euro, przeznaczone na działalność opozycji.
Teraz pojawiły się sensacyjne informacje, że przewodnicząca białoruskiej Rady Koordynacyjnej była agentką KGB — infiltrowała opozycję, a obecnie mieszka w Mińsku wraz z dziećmi.
W takiej sytuacji każdy komunikat Mińska dotyczący rzekomych zagrożeń ze strony białoruskiej opozycji może stać się elementem szerszej gry informacyjnej. Reżim Łukaszenki od lat wykorzystuje podobne sprawy do budowania własnej narracji – zarówno wobec mieszkańców Białorusi, jak i zagranicznej opinii publicznej – przedstawiając opozycję jako zagrożenie, a siebie jako gwaranta bezpieczeństwa.
Zabrała pieniądze i zniknęła. „Cyberpartyzanci”: Czołowa opozycjonistka to szpieg KGB




Dodaj swój komentarz