Mimo 10 mandatów, jakie zdobyli Polacy w wyborach samorządowych w Wilnie, nie zostali zaproszeni do rozmów o koalicji, która będzie przez najbliższe lata rządzić miastem.
Dzisiejsze negocjacje w sprawie przyszłej koalicji w wileńskim samorządzie rozpoczęło 5 partii: zwycięski Ruch Liberałów (16 mandatów), konserwatyści (8), socjaldemokraci oraz ”Lista Litwy” (4), natomiast ”Porządek i Sprawiedliwość” (3).
Do rozmów nie zaproszono Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (10 mandatów) oraz partii byłego mera Wilna Artūrasa Zuokasa.
Za poprzedniego mera Artūrasa Zuokasa, udało się zachować sieci polskich szkół w Wilnie, w tym również legendarną „piątkę” – Szkołę Średnią im. Joachima Lelewela.
Nowy mer, Remigijus Šimašius z Ruchu Liberałów obiecał „szukać rozwiązania w ramach dialogu z polską wspólnotą”, jednak z jego wypowiedzi można wywnioskować, że jest raczej przeciwnikiem utrzymywania „nierentownych” placówek (w „Lelewelu” jest za mało uczniów).
„Całkiem możliwe, że zostanie naruszona siatka polskich szkół w Wilnie w przypadku koalicji Šimašiusa z konserwatystami. Bo wydaje się, że konserwatyści są nastawieni niezwykle ostro wobec polskiego szkolnictwa” – powiedział politolog Andrzej Pukszto.
Kresy24.pl/zw.lt
