Czy ukraińska armia otworzy ognień do tłumu, który drugi dzień z rzędu protestuje w Konstantynówce w Donbasie? Zamieszki wybuchły po tym jak w poniedziałek wojskowy transporter zabił tam 8-letnią dziewczynkę.
Jeszcze we wtorek rano wydawało się, że po wczorajszych wieczornych i nocnych rozruchach sytuacja w Konstantynówce uspokoiła się. Jednak po południu na centralnym placu miasta znowu zebrał się kilkusetosobowy agresywny tłum. Według milicji, są w nim prowokatorzy separatystów, którzy usiłują wywołać starcia z wojskiem.
Oliwy do ognia dolała podana przez agencję TASS informacja, że wbrew wcześniejszym zapewnieniom ukraińskich władz, żołnierz kierujący transporterem, który najechał na matkę z dwójką dzieci, był pijany. Mieszkańcy żądają opuszczania miasta przez armię ukraińską – podaje telewizja “112 Ukraina”.
Ukraiński deputowany i doradca szefa MSW Anton Gieraszczenko ostrzegł protestujących, że jeśli ponownie dojdzie do rozruchów, milicja użyje ostrej amunicji strzelając tak, by zabić. Tymczasem tłum staje się coraz bardziej agresywny. Ludzie nie chcą rozmawiać ani z dziennikarzami, ani z przedstawicielami władz.
Przypomnijmy, że ubiegłej nocy protestujący w Konstantynówce podpalili ukraińskie koszary, a także dwa milicyjne samochody i wojskowy transporter, który wcześniej potrącił dziewczynkę. Milicja zatrzymała 12-tu uczestników starć i poszukuje kolejnych 26-ciu. Podobno we wtorek miasto zostało odcięte przez ukraińską armię.
Tymczasem ukraińska prokuratura informuje już o czterech żołnierzach zatrzymanych w sprawie wypadku, a także o zdjęciu ze stanowiska ich dowódcy za brak nadzoru. Aresztowani przebywają w Kramatorsku, gdyż w Konstantynówce mógłby ich czekać lincz. Ukraińskie władze chcą też wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu żołnierzom w Donbasie.
Przypomnijmy, że w poniedziałkowym wypadku ranna została także matka zabitej dziewczynki oraz niemowlę w wózku – oboje przebywają w szpitalu.
Kresy24.pl
