Trudno nie upatrywać złej woli, bo wierzyć się nie chce, że ten incydent to jedynie niewiedza redaktora portalu wschodnik.pl “streszczającego” artykuł, jaki ukazał się na łamach “Rzeczpospolitej”.
Punktem wyjścia publikacji autorstwa Marka Kozubala „Polsko-ukraiński spór o pomniki”, zamieszczonej w internetowym wydaniu „Rzeczpospolitej” z 9 maja, jest demontaż nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach. Oryginalny fragment tekstu brzmi: „Przedstawiciele środowisk narodowych dokonali demontażu nielegalnego pomnika poświęconego UPA”. Tymczasem Wschodnik pisze: „Przedstawiciele organizacji nacjonalistycznych przeprowadzili nielegalny demontaż pomnika poświęconego UPA”. Różnica między „nielegalnym pomnikiem” (rp.pl) a „nielegalnym demontażem pomnika” (wschodnik.pl) jest zasadnicza. Podobnie, jak nie są równoznaczne określenia „środowiska narodowe” (rp.pl) i „nacjonalistyczne” (wschodnik.pl).
Z jakiegoś powodu ukraiński portal postanowił przetłumaczyć polski tekst z „Rzeczpospolitej” na swój własny, “ulepszony polski tekst”, zmieniając nie tylko fakty, ale również znaczenie słów.
Nie jest to pierwsza lingwistyczna ekwilibrystka Wschodnika. Np. w tłumaczeniu z języka ukraińskiego art. z 2016 roku „Bruksela nie jest gotowa, aby zobaczyć Ukrainę w UE w ciągu najbliższych 25 lat” napisano o „polskich (sic!) czołowych politykach”, którzy już tyle razy obiecywali Ukraińcom ruch bezwizowy, że w te polskie obietnice na Ukrainie mało kto wierzy (podczas gdy w oryginale mowa była o niespełnianych obiecankach, ale UKRAIŃSKICH, nie zaś polskich polityków).
Innym razem, tłumacząc z ukraińskiego materiał o katastrofie smoleńskiej, wschodnik.pl stwierdził, że to “Polska nie zwróciła dowodów w postaci pokładowych rejestratorów lotu i szczątków samolotu”, a „apodyktyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (w oryginale chodziło o partię rządzącą), na czele z bratem bliźniakiem Lecha Kaczyńskiego dopuszcza możliwość wybuchu na pokładzie”.
Za każdym razem zwracałam się do redakcji ukraińskiego portalu o sprostowanie. Aby robić to zawsze, kiedy podobne ekscesy mają miejsce, a są, niestety, na porządku dziennym, szkoda czasu. Czytelnikom, jeśli czerpią wiedzę również z tego źródła, rekomenduję dystans do popularyzowanych tam treści.
Kresy24.pl (HHG)
