
W rosyjskim Internecie pojawiło się nagranie tamtejszej “businesswoman”, która szlochając i przeklinając wylicza, co zabrała jej wojna: najpierw męża, potem pieniądze, a teraz ostatnie towary, które składowała w spalonym właśnie przez drony ukraińskie magazynie Wildberries.
“Najpierw zamordowali mi męża. Potem bank mnie oszukał na kredycie obrotowym. Wpadłam w długi. A teraz cały zapas towarów w moim magazynie się spalił. Co jeszcze? Kiedy to się skończy?” – płacze Rosjanka.
Cóż, jakby się nie zaczynało, to by nie trzeba było kończyć. A tak to, kto wie? Może nigdy. Najlepiej spytaj Putina. Mąż zginął? To po coś go na wojnę wysyłała? Czy aby nie dla pieniędzy? I białej Łady nie dali w nagrodę? A że bank oszukał? W końcu jak idziesz do ruskiego banku to czego się spodziewasz?
Na pocieszenie można tylko powiedzieć, że inni gorzej dostali w plecy. Ta kobieta swoje straty liczy w milionach rubli, a taka Tatiana Kim – właścicielka Wildberries – w miliardach dolarów – czytaj: Wycie na bagnach! Zasnęli jako bogacze, obudzili się w nędzy
Niektórzy jednak do pożarów magazynów Wilberries podchodzą na wesoło. Zobacz: Ale radocha! “Super! Mama została bez pracy” (WIDEO)




Dodaj swój komentarz