“Każdego dnia doświadczamy rosyjskich prowokacji: naruszania przestrzeni powietrznej, zwiększenia obecności wojskowej w Kaliningradzie, rozmieszczania rakiet Iskander” – oświadczył Minister Obrony Antoni Macierewicz w wywiadzie dla włoskiego dziennika “Corriere della Sera”.
Jego zdaniem, tylko kraje graniczące z Rosją zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, która jest podobna do tej sprzed aneksji Krymu, gdy NATO nie rozumiało na co się zanosi.
“Moskwa podsyca wojnę na Ukrainie, mówi, że chce zaatakować kraje bałtyckie i Polskę. Wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy powiedział, że Armia Czerwona może być w Warszawie w ciągu tygodnia” – przypomniał polski minister.
Jego zdaniem, dotychczasowe 5-tysięczne siły szybkiego reagowania NATO “Spearhead Force” to za mało, żeby zapewnić bezpieczeństwo naszego regionu. “Na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej powinien stacjonować co najmniej jedna brygada” – podkreśla Antoni Macierewicz.
Polski minister zauważa, że Rosjanie mówią oficjalnie o otwartości i dialogu, ale mówili to samo także przed atakiem na Krym i Donbas. “To musi być jasne dla wszystkich naszych partnerów, że z naszej strony jest tylko wola obronna.
Polska i kraje bałtyckie chcą mieć na swoim terytorium wojska NATO kiedy czują się zagrożone. To nie oznacza agresywnych zamiarów” – podkreślił szef resortu obrony.
Kresy24.pl / Corriere della Sera

