Aleksander Łukaszenka, którego Condoleezza Rice nazywała ostatnim dyktatorem Europy, przyjął specjalnego sprawozdawcę ZP Rady Europy ds. Białorusi Andreę Rigoni. Prezydent tłumaczył włoskiemu politykowi sprzeczności między europejskim a białoruskim spojrzeniem na demokrację.
Andrea Rigoni, który na Białoruś przyjechał z dwudniową wizytą w środę, z niedowierzaniem wysłuchał białoruskiego prezydenta, i postanowił wydłużyć pobyt w Mińsku do soboty. Chce na własne oczy zobaczyć zaplanowany na 25 marca przez opozycję wiec.
A co takiego usłyszał?
“We wszystkich tych kwestiach, które Pana niepokoją, i nas tu na Białorusi, prowadzimy dialog, – mówił Aleksander Łukaszenka, gdy podległe mu służby pałowały w tym czasie opozycję i zamykały kolejnych działaczy. (…) Jesteśmy jeszcze zbyt młodzi, żeby pracować na waszym poziomie, to po pierwsze. A po drugie, trzeba zrozumieć, że każde państwo ma własna specyfikę. Dlatego wszelkie kwestie polityki, dyplomacji i demokracji, należy rozpatrywać przez pryzmat specyficznych warunków, w których funkcjonuje dane państwo”, – tłumaczył Łukaszenka.
Materiał telewizji Biełsat
Kresy24.pl/YouTube

