Mroźny Sylwester i Nowy Rok bez prądu i wody czeka mieszkańców okupowanego przez Rosję Krymu. Stanęły trolejbusy, wyłączane są wodociągi, przestaje działać ogrzewanie. To skutek kolejnego przerwania linii energetycznej, którą z Ukrainy dostarczany był prąd na półwysep.
Tymczasem temperatura na dworze spadła do minus 12 stopni Celsjusza. “W domach jest zimno. Boimy się, że zamarzniemy przy takiej pogodzie” – skarży się jedna z mieszkanek Symferopola. Dodaje, że prąd mają tylko ci, którzy zdążyli kupić sobie generatory, większość nie może jednak nic przygotować na Sylwestra.
Jeszcze w środę rosyjska minister paliw i energetyki Krymu Swietłana Borodulina zapewniała, że “poważnych następstw dla mieszkańców nie będzie”, ale już w czwartek wezwała wszystkich, żeby przygotowali jedzenie w dzień i naładowali telefony komórkowe, gdyż wieczorem i w nocy prądu może już nie być wcale.
Przed bankomatami ustawiają się ogromne kolejki. Ludzie starają się pobrać pieniądze nie tylko na noworoczne wydatki, ale przede wszystkim w obawie przed zablokowaniem ich rachunków bankowych po tym jak dzień wcześniej Władimir Putin ogłosił, że umarza część ich kredytów w bankach ukraińskich – podają “Novosti Kryma”.
“Proszę mieszkańców Krymu aby się nie bali. Prowadzimy prace, aby zabezpieczyć dostawy prądu” – wzywa na Facebooku szef krymskich władz Siergiej Aksjonow i zapewnia, że “sytuacja jest pod całkowitą kontrolą”.
Tymczasem tatarscy aktywiści, którzy wcześniej wysadzali po stronie ukraińskiej linie energetyczne na Krym twierdzą, że z obecną awarią nie mają nic wspólnego. Według nich, linia energetyczna Kachowka-Titan mogła zostać zerwana przez wichurę. Zdaniem byłego ministra energetyki Ukrainy Iwana Płaczkowa, naprawa może potrwać co najmniej 2-3 dni.
Kresy24.pl
