Najwyraźniej osoba byłego prezydenta Gruzji staje się przedmiotem ostrego sporu dyplomatycznego na linii Kijów – Tbilisi. Obecne prorosyjskie władze Gruzji dosłownie podskoczyły z oburzenia na wieść, że ma on zostać szefem rady przy prezydencie Ukrainy.
Prokuratura Generalna Gruzji zażądała od Ukrainy wydania Micheila Saakaszwilego powołując się na szereg międzynarodowych konwencji i porozumień o ekstradycji podpisanych przez oba kraje – podaje Interfax. Tbilisi domaga się także wydania byłego ministra sprawiedliwości Gruzji Zuraba Adeiszwili, który także przebywa na Ukrainie.
Przypomnijmy, że Gruzja wysłała za nimi listy gończe. Ukraina nie ma jednak zamiaru spełniać żądań prorosyjskich władz w Tbilisi i odmawia ekstradycji. Co więcej – w ubiegłym tygodniu ukraiński prezydent Petro Poroszenko mianował Micheila Saakaszwilego szefem Międzynarodowej Rady Konsultacyjnej ds. Reform.
W odpowiedzi gruziński MSZ wezwał natychmiast ambasadora Ukrainy, żądając wyjaśnień. Rzecznik MSZ Gruzji zapewnia jednak, że choć decyzja Kijowa o nominacji Saakaszwilego jest “zaskakująca”, to jednak Ukraina pozostanie “strategicznym partnerem” Gruzji. “Nic nie przeszkodzi w naszych dobrych relacjach” – dodał.
Wcześniej na Ukrainie spekulowano, że Saakaszwili może zostać także szefem tamtejszego Biura Antykorupcyjnego – odpowiednika polskiego CBA.
Tymczasem Interpol nie reaguje na razie na żądania gruzińskich władz aby uznać Saakaszwilego za “szczególnie groźnego przestępcę” i umieścić go na tzw. “czerwonej liście” osób ściganych. Z kolei Adeiszwili podobno już się na tej liście znajduje.
Kresy24.pl / panorama.am

