Szefowie rządów trzech europejskich rządów spotkali się, aby wspólnie przeciwstawić się nakładaniu kolejnych sankcji na Rosję. Prawdopodobnie wkrótce dołączą do nich kolejni miłośnicy imperializmu Putina. Zdrada w Unii Europejskiej?
Na spotkanie w czeskim Sławkowie, czyli dawnym Austerlitz, gdzie niegdyś Napoleon rozgromił wojska rosyjsko-austriackie, przybyli w czwartek premierzy Czech, Słowacji i Austrii. Poobradowali sobie, a następnie ogłosili, że są przeciwko nakładaniu przez Unię Europejską kolejnych sankcji na Rosję za jej agresję na Ukrainę.
Retoryka eurorusofili była taka sama jak zwykle. “Sankcje nie powstrzymały przemocy” – oświadczył premier Słowacji Robert Fico. “Sankcje nie mogą zastąpić planu pokojowego dla Ukrainy” – wtórował mu szef austriackiego rządu Werner Faymann, jakby ktoś wcześniej twierdził, że mogą. Podkreślił, że “polityczna i gospodarcza współpraca z Rosją powinna zostać ustanowiona w perspektywie długoterminowej”.
Wcześniej również wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel z SPD oświadczył, że Europa nie jest zainteresowana zaostrzaniem sankcji wobec Rosji. Zastrzegł jednak, że “Moskwa musi przestrzegać porozumienia pokojowego z Mińska”. Z całą pewnością Władimir Putin weźmie sobie do serca, że coś “musi” i natychmiast zmieni swoją agresywną politykę.
Jednak po ostatnich wyborach w Grecji, w których zwyciężyła lewacka agentura Putina, to właśnie ten kraj stanie się zapewne liderem obozu eurozdrajców. Nowy premier Grecji Aleksis Tsipras już na drugi dzień po objęciu urzędu zdecydowanie wystąpił przeciwko sankcjom i potępieniu przez UE Rosji za zbrodniczy ostrzał Mariupola, w którym zginęło 30 cywilów.
Tak więc w miejscu swojej dawnej klęski pod Austerlitz Rosja – ponownie wspólnie z Austrią – wzięła najwyraźniej polityczny odwet na Europie za tamtą przegraną bitwę.
Czytaj także: Premier Grecji: rząd Ukrainy neonazistowski. Szef MSZ poparł Noworosję
Kresy24.pl



