Przez 400-kilometrowy odcinek rosyjsko-ukraińskiej granicy wwieźć i wywieźć można wszystko. OBWE twierdzi, że misja nie jest tam wpuszczana, po czym pisze w raportach, że „wwozu rosyjskiego uzbrojenia na teren Donbasu nie zaobserwowano”. Rzetelnie pisze, prawda?
Rosyjski generał Aleksander Lencow przekonuje, że o niedopuszczaniu obserwatorów OBWE na granicę słyszy pierwszy raz, zaś kontrolowanie wwozu broni nie jest jego sprawą, bo to… kompetencja OBWE.
“Lencow pracuje w Centrum Kontroli i Koordynacji działań na wschodzie Ukrainy z udziałem wysokich rangą wojskowych rosyjskich i ukraińskich, a także przedstawicieli OBWE” – brzmi oficjalna informacja strony rosyjskiej.
Komentarz internautów: „Rozmowa ślepego z głuchym”. Lub dosadniej, po rosyjsku: „Ебала жаба гадюку. Одна плакала вторая квакала”.
Kresy24.pl/ibigdan.com

