Swietłana Aleksijewicz, białoruska noblistka z 2015 roku tłumaczy się ze swoich skandalicznych słów, wypowiedzianych 9 czerwca w rozmowie na żywo z dziennikarzem telewizji “Dożd”, gdy komentowała sytuację w Donbasie.
9 czerwca, podczas programu na żywo w telewizji „Dożd” Aleksijewicz powiedziała; „Wojna, którą rozpoczęła Rosja w Donbasie, pozostanie na sumieniu Rosji. I taką wojnę można rozpętać na Białorusi. Dajcie tam czołgi, dajcie tam broń – tam katolicy będą zabijać prawosławnych, albo jeszcze kogoś innego” -powiedziała Aleksijewicz. „Człowiek, to bardzo niedoskonała i bardzo polityczna istota. Ale ludzie nie żyją polityką, więc trzeba im włożyć coś w głowy”, – dodała.
Fraza „Katolicy będą zabijać prawosławnych, albo kogokolwiek innego”, to tylko metafora, której nie należy odbierać dosłownie”, – tłumaczyła sens swojej wcześniejszej wypowiedzi w rozmowie Aleksijewicz.
Do jej niecnej wypowiedzi w rosyjskiej telewizji odniósł się w piątek Metropolita Mińsko – Mohylewski abp. Tadeusz Kondrusiewicz.
Dzień po emisji programu „Dożd” głowa Kościoła katolickiego na Białorusi abp Tadeusz Kondrusiewicz skierował list otwarty do Swietłany Aleksijewicz:
„Chcę podkreślić, że czegoś takiego nawet nie można sobie wyobrazić na Białorusi, gdzie historycznie kształtują się dobre międzyreligijne i międzyetniczne relacje, które są naszym narodowym skarbem i dobrym przykładem dla całego świata”,- napisał w liście otwartym abp Kondrusiewicz, opublikowanym na portalu Catholic.by.
„Nie chcemy, by Pani słowa jako laureatki narody Nobla zostały uznane jako wezwanie do międzywyznaniowej konfrontacji, ale na odwrót, będą wnosić pokój i sprzyjać konsolidacji naszego społeczeństwa” – dodał.
„Mam nadzieję, że wypowiadając te słowa, nie miała pani złych intencji wobec katolików w naszym kraju. Jednak należy pamiętać, że ranić i zabijać mogą nie tylko czołgi i broń, ale także słowa. Jako osoby publiczne, musimy pamiętać o odpowiedzialności za nasze słowa”- napisał hierarcha katolicki w liście do Aleksijewicz.
11 czerwca Aleksijewicz tłumaczyła się ze swojej wypowiedzi w wywiadzie dla portali tut. by;
„Gdy zadali mi pytanie o Ukrainę, powiedziałam, że Krym – to bez wątpienia okupacja, a jeśli chodzi o Donbas, to oczywiście mamy do czynienia z wojną, która została wywołana przez Putina. Taką wojnę można rozpętać w każdym dowolnym miejscu. Można wysłać tam czołgi, parę samochodów z automatami. Jacyś bandycie zawsze się znajdą. Można to rozpętać i na Białorusi, katolicy będą walczyć z prawosławnymi. A powinnam powiedzieć, że prawosławni z katolikami, i że na Ukrainie walczą nawet prawosławni z prawosławnymi. Nie chodziło o żadnych katolików, czy o jakąś wojnę na Białorusi. Zdziwiłam się, że ktoś mógł to tak odczytać. To była metafora, nie [dosłownie] o tym, że katolicy będą walczyć z prawosławnymi” – wyjaśniła Aleksijewicz.
Białoruska noblistka: „Gross dowiódł: Polacy mordowali Żydów”
Kresy24.pl
