
Rzeczniczka MSZ FR Maria Zacharowa (8.04.2022). Fot: printscreen
Niewiarygodne. Gdyby nie czas i okoliczności, można byłoby uznać piątkowe wystąpienie rzeczniczki rosyjskiego MSZ Marii Zacharowej za niezły żart. Problem w tym, że ona wcale nie żartowała.
W płomiennym, przydługim wystąpienie, z wypiekami na twarzy (niektórzy uważają, że ma we krwi jakieś promile), rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa mówiła o „kulturze wykluczenia”, której ma obecnie doświadczać Rosja.
Przedstawicielka resortu dyplomacji przekonywała, że naród ukraiński zawłaszczył dla siebie przepis na barszcz i nie chciał się z nikim dzielić. Dlatego ukraiński to przykład ksenofobii, nazizmu i ekstremizmu.
„(…) zakazali nawet książek kucharskich. Czemu? Bo nie chcieli się z nikim dzielić barszczem. Oni (Ukraińcy – red.) chcieli, żeby barszcz należał do kogoś jednego, do jednego narodu. A żeby tak każda gospodyni w różnych miejscach mogła go przygotować go po swojemu, to już nie”– mówiła podekscytowana rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa podczas oficjalnej konferencji MSZ.
„Nie chcieli iść na kompromis. No to właśnie o tym mówię, to jest ksenofobia, nazizm i ekstremizm we wszystkich postaciach” – dodała bez żenady Zacharowa.
oprac. ba za twitter.com



