“Słowiańsk, Konstantynówka, Krasnoarmijsk – to są miasta DNR. Jeśli będzie chociaż jedna możliwość odzyskania naszego terytorium drogą polityczną, to ją wykorzystamy. Kiedy okaże się to niemożliwe, podejmiemy decyzję o ich wyzwoleniu” – oświadczył na konferencji prasowej w Doniecku Aleksander Zacharczenko.
Wcześniej Zacharczenko zapowiedział, że DNR pozostawia sobie prawo działania na własną rękę w kwestii przestrzegania mińskich porozumień – podała agencja RBK.
Oprócz roszczeń terytorialnych, rebelianci domagają się specjalnego statusu dla okupowanych obwodów donieckiego i ługańskiego. Jednoznacznie odniósł się do tych żądań prezydent Poroszenko: “Oni nie są oni stroną w rozmowie”.
W opracowanej przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony i zatwierdzonej przed dwoma przez prezydenta Ukrainy strategii bezpieczeństwa narodowego podkreśla się, że głównym zagrożeniem jest rosyjska agresja, która „ma celu osłabienie gospodarki ukraińskiej, podważenie stabilności kraju, a także zajęcia jego terytoriów”.
„Potrzebna jest koordynacja procesu politycznego, regulującego sytuację w Donbasie. Ale Donbasu nie mogą reprezentować bojówkarze, terroryści oraz ich watażkowie – powiedział Poroszenko, podkreślając konieczność wprowadzenia na wschodzie Ukrainy międzynarodowego kontyngentu pokojowego.
Kresy24.pl

