
Siergiej i Swiatłana Cichanouscy w Nowym Jorku/ Fot: PrtSc/https://www.youtube.com/@stranazhizni
Uwolniony ponad rok temu z więzienia Łukaszenki Siergiej Cichanouski nie może się odnaleźć w nowej rzeczywistości, w której to nie on, ale jego żona została uznana na Zachodzie za legalnego prezydenta Białorusi.
Przypomnijmy, że w 2020 roku Siergiej został aresztowany wkrótce po tym, jak ogłosił swój start w wyborach prezydenckich. Spodziewając się aresztowania sporządził dokumenty uprawniające Swiatłanę do rejestracji swojej kandydatury podczas wyborów. Finał wszyscy znamy, Siergiej skazany na 18 lat więzienia, Swietłana została liderką opozycji.
Rok po tym, jak reżim uwolnił go po ponad pięciu latach odsiadki i wyrzucił na Litwę, nieporozumienia między mażonkami rysują się coraz ostrzej. Po kilku miesięcach spędzonych u boku żony Siergiej wyjechał do USA, gdzie według oficjalnych komunikatów uczy się, szlifuje język angielski i do wakacji spędzał czas z dziećmi. Teraz ostro zaatakował swoją żonę Swiatłanę. Nie wprost, ale jej najbliższe otoczenie. Były więzień polityczny oskarżył jej biuro o „nikczemne” zachowanie, wykorzystywanie jego dzieci do celów politycznych i próbę przepisywania historii rodziny sprzed wyborów w 2020 roku. Padło nawet słowo „dyktatura”.
Bezpośrednim powodem jego wystąpienia był wywiad Swiatłany, w których opowiadała m.in. o problemach zdrowotnych ich syna. Siergiej oburzył się tym i zarzucił jej biuru, że wykorzystuje rodzinne historie do budowania politycznego wizerunku Cichanouskiej.
„Biuro Swiatłany Cichanouskiej postąpiło nisko i podle, zaczynając wykorzystywać moje dzieci do własnych celów” – powiedział.
Cichanouski zakwestionował również przedstawianie historii walki o zdrowie syna. Według niego pomijana jest jego rola w zapewnieniu rodzinie środków na leczenie, podróże i rehabilitację dziecka. „Próbują wymazać mnie z historii” – utyskuje.
To jednak dopiero część jego zarzutów. Cichanouski twierdzi, że otoczenie jego żony próbuje na nowo napisać historię białoruskiej opozycji i przedstawić Cichanouską jako osobę zaangażowaną w walkę polityczną jeszcze przed wydarzeniami 2020 roku.
„Chcą przekonać wszystkich, że przed latem 2020 roku była bojowniczką, tylko na innym froncie” – stwierdził. Jego zdaniem jest to próba odsunięcia na dalszy plan jego własnej roli w wydarzeniach, które doprowadziły do powstania masowego ruchu przeciwko Aleksandrowi Łukaszence.
Cichanouski był wówczas popularnym blogerem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych krytyków białoruskiego reżimu. Zamierzał wystartować w wyborach prezydenckich w 2020 roku, jednak w maju został zatrzymany. W jego miejsce do kampanii weszła Swiatłana Cichanouska, która po wyborach stała się główną twarzą białoruskiej opozycji wspieraną przez państwa Zachodu.
Dziś między małżonkami doszło do otwartego politycznego konfliktu. Cichanouski zarzuca otoczeniu Cichanouskiej stosowanie metod, które określa jako dyktatorskie. W jego ocenie problem nie dotyczy już wyłącznie rodzinnego sporu. Chodzi o to, kto ma prawo opowiadać historię białoruskiej opozycji i kto zostanie uznany za jej rzeczywistego lidera.
Cichanouski zaatakował przy tym nie tylko samą Cichanouską, ale przede wszystkim jej polityczne zaplecze. Zarzuca mu manipulowanie przekazem i budowanie narracji, w której jego własna rola zostaje stopniowo zmarginalizowana.
Spór wybuchł w szczególnym momencie. Cichanouski od czasu uwolnienia w 2025 roku prowadzi własną działalność publiczną, podczas gdy Cichanouska nadal występuje jako liderka białoruskich sił demokratycznych. Jej biuro nie odpowiedziało na te wszystkie zarzuty męża.


