
Aleksander Łukaszenka. Foto: służba prasowa Prezydenta
Czy Warszawa po raz kolejny daje się wciągnąć w rosyjsko-białoruską grę? Sławomir Cenckiewicz, historyk, współautor książki „Reset”, i były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, bardzo ostro komentuje ostatnie sygnały o możliwym ociepleniu relacji Polski z Mińskiem. Ostrzega przed nadawaniem tym ruchom znaczenia, którego – jego zdaniem – nie mają.
Cenckiewicz zdecydowanie sprzeciwia się narracji, według której w 2026 roku trwa gra o „wyrwanie” Białorusi spod rosyjskich wpływów.
„Niewiarygodne, jak rozsądni ludzie mogą dziś pisać takie rzeczy — że teraz, w roku 2026, trwa rzekoma gra, w której stawką jest utrzymanie lub walka o niepodległość Białorusi od Rosji” – pisze.
Były szef BBN przypomina, że uzależnienie Mińska od Moskwy nie jest nowym zjawiskiem. Jego zdaniem system bezpieczeństwa, aparat siłowy oraz białoruskie wojsko od lat pozostają podporządkowane Rosji.
Wśród argumentów wymienia udział Białorusi w rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie, wieloletnią wojnę hybrydową przeciwko Polsce, ćwiczenia zakładające atak na nasze terytorium, działalność szpiegowską i sabotażową. Wskazuje również na śmierć polskiego żołnierza na granicy.
„Nowy Trust ustanowiony w Moskwie”?
Cenckiewicz szczególnie ostro ocenia sygnały świadczące o liberalizacji polityki Łukaszenki i próbach otwarcia na Zachód.
„Dlatego każdy nowy wewnętrzny NEP i „głasnost” realizowany przez Białoruś to nowy Trust utworzony w Moskwie i skoordynowany z nim. Tym skuteczniejsze połączenie będzie im bardziej wiarygodne podmioty je legitymizują i potwierdzają” – twierdzi.
To nawiązanie do sowieckiej operacji „Trust”, z lat 1921–1927 realizowanej przez sowieckie służby specjalne (OGPU), która przechytrzyała wywiady wielu krajów zachodnich a nawet białą emigrację rosyjską.
Według Cenckiewicza podobna operacja może być tym skuteczniejsza, im więcej wiarygodnych osób i instytucji będzie ją legitymizować.
„Połączenie będzie tym skuteczniejsze, im bardziej wiarygodni aktorzy je legitymizują i potwierdzają. Polityka to sztuka tego, co możliwe, dyplomacja tym bardziej, ale nagłe przypisywanie tym relacjom charakteru przełomowego, ich publiczna ideologizacja i romantyczne myślenie życzeniowe, sugerujące niektórym bzdury o „odciągnięciu” Białorusi od Rosji – to tylko dowody naiwności i gotowości (po raz kolejny) do dobrowolnego wejścia w rosyjsko-białoruską kombinację, której celem jest kolejne oszustwo i materialne wsparcie reżimu” – ocenia.
Cenckiewicz uważa, że takie podejście może prowadzić do kolejnej rosyjsko-białoruskiej „kombinacji”, której konsekwencje ponownie poniesie Polska.
„Poza tym Białoruś jest w tej grze widmem Rosji i wstępem do zupełnie innego resetu – z Moskwą. Ktoś po raz kolejny postanowił uczynić z Polski laboratorium tej idei, zapominając, że to Polska, Polacy na Białorusi, a nawet groby żołnierzy Armii Krajowej rozjechane traktorami, są od lat ofiarami bezwzględnej antypolskiej polityki Białorusi!” – stwierdza Sławomir Cenckiewicz.



