
Screen / IHA
Niepokojące informacje z polsko-ukraińskiego pogranicza. Rosja przeprowadziła w czwartek kolejne uderzenia na cele w Ukrainie, tym razem w rejonach położonych blisko granicy z Polską. W związku z atakiem konieczna była ewakuacja przejść granicznych w Hrubieszowie i Dorohusku. Premier ostrzegł, że najbliższe tygodnie i miesiące mogą być wyjątkowo trudne.
Tusk poinformował o sytuacji podczas spotkania z premierem Bułgarii Rumenem Radewem. Rosyjski atak nastąpił w czasie rozmów obu polityków.
„Znowu musieliśmy ewakuować przejścia graniczne w Hrubieszowie i Dorohusku; domyślacie się, jakie to powoduje i straty, i nerwy” – powiedział premier.
Jak podkreślił, wydarzenia te wymagają od Polski konsekwentnych działań oraz ścisłej współpracy z Ukrainą i europejskimi partnerami.
„Ten czas jest naprawdę trudny i trzeba się dobrze przygotować na te najbliższe tygodnie i miesiące” – zaznaczył.
Tusk ocenił również, że obecnie „nie widać dobrej woli ze strony prezydenta Putina i Moskwy w najmniejszym stopniu”.
Premier mówił także o powtarzających się w Polsce aktach sabotażu i innych zdarzeniach, które powodują problemy z infrastrukturą kolejową.
W czwartek rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego w związku z rosyjskimi atakami powietrznymi na Ukrainę.
W związku z zagrożeniem prewencyjnie poderwano polskie lotnictwo wojskowe. Przed godz. 8 Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało o zakończeniu operowania lotnictwa, ponieważ atak powietrzny na Ukrainę dobiegł końca.
Szok! Ukrainiec zaatakował na Podkarpaciu pięć osób. Nie wszyscy przeżyli
Kilka godzin później sytuacja ponownie się zaostrzyła. W związku z kolejnymi rosyjskimi uderzeniami na terytorium Ukrainy w polskiej przestrzeni powietrznej ponownie pojawiły się polskie samoloty wojskowe.
Podczas spotkania z Radewem Tusk odniósł się również do środowego pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. Zaznaczył, że nie przesądza, czy doszło do sabotażu, czy wypadku, jednak jego zdaniem sytuacja „źle wygląda”.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił wcześniej, że wiele wskazuje na możliwość celowego zakłócenia działania stacji. Obiekt jest obsługiwany przez państwową spółkę Exatel i pełni funkcję ważnego węzła internetowego, również z punktu widzenia łączności z Ukrainą.
„Operatorem tej stacji jest firma Exatel, to jest państwowy operator telekomunikacyjny, który jest jednym z tych elementów zapewniających bezpieczeństwo internetowe, dostarczających internet, dostarczających przesyłu internetowego przez Polskę, również dla Ukrainy – mówił Gawkowski w TVP Info.
W nocy 24 września Rosja zaatakowała Ukrainę rakietami i 282 dronami. Głównymi celami były Kijów oraz obwody kijowski i odeski. Rosjanie przeprowadzili potężny atak rakietowy na stolicę, zabijając dwie osoby.
Do godziny 8:00 rano obrona przeciwlotnicza zestrzeliła lub obezwładniła 227 celów. Według ukraińskich sił powietrznych, wśród zestrzelonych znalazły się cztery pociski przeciwokrętowe Cyrkon, trzy pociski balistyczne Iskander-M/S-400/KN-23, jeden Banderol/Dan-T oraz 219 dronów Szaheda, Gerbery i innych.
Około godziny 10:08 rano, w Równem usłyszano odgłos eksplozji. Jak podaje Suspilne Rivne, pojawiły się doniesienia o dronach z napędem rakietowym zmierzających w kierunku miasta i obwodu rówieńskiego, a także innych obwodów zachodnich.
Dodatkowo, po godzinie 10:00 rano na stronie monitorującej Radar odnotowano ruch rosyjskich dronów szturmowych, w szczególności odrzutowych, w obwodzie żytomierskim zmierzających w kierunku obwodu rówieńskiego, a także w obwodach winnickim, rówieńskim i chmielnickim.
Wiadomo również, że atak dronów opóźnił wiele pociągów jadących do Użhorodu, Przemyśla, Lwowa i Truskawca. Niektóre pociągi miały dziś rano opóźnienie sięgające 4-6 godzin.
Ostatniej nocy i nad ranem rosyjskie drony, atakując Ukrainę naruszyły przestrzeń powietrzną Rumunii i Mołdawii – rumuńskie wojsko wysłało myśliwce, które zamknęły przestrzeń powietrzną nad Mołdawią.



