„Przepraszamy i prosimy o pojednanie” – to hasło w kontekście stosunków polsko-ukraińskich nie brzmi autentycznie, dlatego że za tymi słowami nie idzie moralna skrucha. Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran, tu chodzi o pamięć. I o szczerość – mówi w rozmowie z “Do Rzeczy” Wojciech Smarzowski, reżyser filmu Wołyń.
Pytany przez Macieja Pieczyńskiego, w czym tkwi sekret filmu jako pomostu między Polakami z obu stron politycznego podziału, Smarzowski odpowiada: “To chyba wynika z uczciwości oraz z obiektywnego potraktowania tematu. Z wyważenia proporcji i rozłożenia akcentów (…)
Reżyser podkreśla szkodliwość poprawności politycznej w relacjach Polski z Ukraińcami;
„Przepraszamy i prosimy o pojednanie” – to hasło w kontekście stosunków polsko-ukraińskich nie brzmi autentycznie, dlatego że za tymi słowami nie idzie moralna skrucha. Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran, tu chodzi o pamięć. I o szczerość. Kresowianie, którzy jeszcze żyją, chcieliby móc pochować swoich bliskich. Rozmowy między historykami polskimi i ukraińskimi trwają od wielu lat, ale obie strony okopały się na swoich pozycjach. Ukraińcy wrzucają rzeź w bardzo szeroki kontekst wydarzeń od czasów Petlury do wczesnej komuny, my natomiast te poszczególne etapy rozdzielamy. Poza tym Ukraińcy twierdzą, że liczba ofiar po obu stronach konfliktu jest porównywalna, a to nie jest prawda. Stawiają też znak równości pomiędzy rzezią, napadem a akcją odwetową czy zemstą.
Całość wywiadu w 41/2016 numerze tygodnika Do Rzeczy
