
Aleksander Łukaszenka. Fot: president.gov.by
Aleksander Łukaszenka wzmacnia osobistą kontrolę nad armią i całym sektorem siłowym. Tak nominację Pawła Murawiejki na zastępcę szefa administracji prezydenta interpretuje białoruski politolog i komentator Walery Karbalewicz na łamach Radia Swaboda.
28 września Łukaszenka powołał Murawiejkę na nowe stanowisko. Jeszcze niedawno wojskowy kierował Sztabem Generalnym i był pierwszym zastępcą ministra obrony. Jak zauważa Karbalewicz, w administracji prezydenta nie było dotąd funkcji odpowiadającej za kontrolowanie armii i szerzej – struktur siłowych. Zdaniem komentatora stanowisko zostało stworzone właśnie dla Murawiejki.
Łukaszenka tłumaczył, że chce w ten sposób uzyskać „alternatywną opinię” na temat sytuacji w siłach zbrojnych. Karbalewicz zwraca jednak uwagę na sprzeczność: jaką alternatywną ocenę może przedstawić człowiek, który jeszcze chwilę wcześniej zajmował jedno z najważniejszych stanowisk w tej samej armii?
Sam białoruski przywódca przyznał jednocześnie, że oznacza to wzmocnienie „komponentu siłowego” państwa.
Murawiejko – wojskowy, który wiedział, czego oczekuje Łukaszenka
Karbalewicz przypomina, że Murawiejko od dawna zwracał na siebie uwagę ostrymi wypowiedziami. Mówił m.in. o możliwości siłowego utworzenia przez Litwę korytarza do morza, sugerował możliwość przełamania przesmyku suwalskiego i groził państwom sąsiednim użyciem broni jądrowej.
Komentator zauważa jednak, że po objęciu stanowiska szefa Sztabu Generalnego Murawiejko stał się znacznie mniej aktywny publicznie.
Według Karbalewicza może to wskazywać, że radykalny język był przede wszystkim elementem budowania kariery. Murawiejko miał dobrze wyczuć, jakiego rodzaju lojalności i demonstracyjnej gorliwości oczekuje Łukaszenka.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że wojskowy awansował w szczególnym momencie. W maju 2024 roku nagle odszedł ze stanowiska szef Sztabu Generalnego Wiktar Hulewicz. Oficjalnie przeszedł do rezerwy ze względu na wiek, choć miał wówczas 54 lata. Niedługo później jego miejsce zajął właśnie Murawiejko.
Łukaszenka nie chce już polegać na jednym ośrodku
Zdaniem Karbalewicza najnowsza nominacja pokazuje przede wszystkim rosnącą nieufność Łukaszenki wobec własnego aparatu władzy, w tym struktur siłowych.
Białoruski przywódca podkreślał, że kandydatury Murawiejki nikt mu nie rekomendował – była to jego własna decyzja, częściowo zaskakująca nawet dla kierownictwa administracji i Rady Bezpieczeństwa.
W efekcie powstaje kolejny szczebel nadzoru nad wojskiem. Nowy szef Sztabu Generalnego Władimir Bieły ma pozostawać pod kontrolą nie tylko sekretarza Rady Bezpieczeństwa, lecz także Murawiejki.
Karbalewicz określa ten mechanizm jako „totalną kontrolę”. Zwraca uwagę, że mnożenie struktur kontrolnych może prowadzić do dublowania kompetencji i nakładania się na siebie funkcji różnych instytucji. W systemie Łukaszenki nie chodzi jednak – jego zdaniem – o zwiększenie efektywności państwa, lecz o stworzenie kolejnych narzędzi osobistego nadzoru nad aparatem władzy.


