
Collage / fot. archiwalna jeńców: 79 Brygada Szturmowa / media społecznościowe
Sytuacja wielu rosyjskich pododdziałów na pierwszej linii frontu jest coraz bardziej opłakana. Żołnierzom brakuje wody, jedzenia, łączności i środków do obrony przed ukraińskimi dronami – alarmuje rosyjski z-kanał Govorit Rukowodstwo (Mówi Kierownictwo – red.).
“Nie ma łączności, nie ma logistyki, brak dronów, które mogłyby dostarczyć na pozycje choćby jedzenie i wodę. Chłopaki całymi dniami siedzą bez wody. Niektórzy piją już własny mocz. Tak. To prawda. Nie przesadzam ani trochę!” – pisze autor.
“Nie ma też żadnych środków do zakłócania ukraińskich dronów. Żołnierzom każą je strącać z broni ręcznej bo jedyne, czego na razie nie brakuje to amunicja strzelecka” – twierdzi z-bloger.
Według niego, nie ma też żadnej pomocy ze strony rosyjskich organizacji społecznych i fundacji, które miały zbierać środki na zaopatrzenie i wyposażenie dla wojska. “Na pozycjach bojowych, na których byłem, nigdy nie widziałem żadnych praktycznych rezultatów tych działań” – przyznaje autor.
Dzieje się tak dlatego, że kwatermistrze wojskowi boją się meldować dowództwu wyższego szczebla, iż czegoś brakuje, aby nie mieć z tego powodu kłopotów. A skoro “niczego nie brakuje”, to nic nie jest też dosyłane – pisze kanał.
Skutkiem takiej sytuacji są masowe straty wśród żołnierzy, dezercje, samobójstwa, poddawanie się do niewoli przy pierwszej nadarzającej się okazji i tym samym – niemal zupełny brak postępów armii rosyjskiej na Ukrainie w obecnym roku. Zobacz: Giną jak jeszcze nigdy! Padnie krwawy rekord wojny
Szczególnie dużo Rosjan poddało się ostatnio pod Łymanem w obwodzie donieckim, gdzie siły ukraińskie prowadzą obecnie kontrofensywę pod kryptonimem “Vivaldi” – czytaj: Front się załamał! Wyrwa na 9 km, setki jeńców



