
Ilustracja: AI
Armia rosyjska straciła święte relikwie wysłane jej z wielką pompą na front przez Cerkiew prawosławną by podnieść ducha bojowego. Szczątki św. Dymitra Dońskiego nie tylko nie uczyniły zwycięskiego cudu, ale zostały porzucone pod Łymanem w czasie niedawnego panicznego odwrotu wojsk rosyjskich – donosi portal 5.ua.
Przypomnijmy, że relikwiarz z fragmentem prawej dłoni kniazia Dymitra Dońskiego został przywieziony na front we wrześniu tego roku. Wcześniej – dla wzmocnienia mocy tej relikwii – paradowano z nią w ramach Drogi Krzyżowej po ulicach Moskwy.
Potem w Doniecku szczątki świętego obcałowywali jeszcze rosyjscy oficerowie i lokalni kolaboracjoniści przy pomniku Wojny Ojczyźnianej w obecności metropolity Władimira. Militarno – szowinistyczna propaganda zachłystywała się opisami cudów, które za sprawą świętego miały teraz nastąpić na froncie.
I faktycznie stał się cud, tylko jakby nie ten, o który chodziło. Armia ukraińska przeszła do kontrofensywy “Vivaldi” pod Łymanem, rozbiła dwie rosyjskie armie – 20 i 25, sforsowała rzekę Żerebiec i odrzuciła wroga głęboko na wschód, wyzwalając 200 km kwadratowych terytorium. Uciekając Rosjanie porzucili na polu relikwiarz ze szczątkami świętego.
Rosyjska Cerkiew Prawosławna potwierdza fakt utraty świętych relikwii. Warto przypomnieć, że to już drugi taki przypadek – w lipcu w obwodzie donieckim armia rosyjska w podobny sposób straciła relikwie świętego Aleksandra Newskiego, wiezione na front w podobnym celu.
Cóż, jacy święci, takie ich cuda. Dymitr Doński był dość zdolnym kniaziem i wodzem, ostro wyrzynał swoich sąsiadów i konkurentów, a w końcu rozgromił Tatarów. Jeśli świętość mierzyć liczbą zabitych ludzi to faktycznie wielki rosyjski święty. Tyle, że przy okazji pozostawał pod silnym wpływem Metropolii Kijowskiej i tego chyba obecnie Rosjanie zapomnieli wziąć pod uwagę.
Ze “świętością” Aleksandra Newskiego podobna sprawa. Też niezły dowódca, pogromca Krzyżaków i Szwedów, choć przy okazji zdarzało mu się wyrzynać na czele oddziałów tatarskich własnych ziomków z Nowogrodu, gdy nie chcieli płacić Tatarom daniny.
Tak czy siak, obaj święci, którzy za życia też niejeden raz zmieniali sojusze, najwyraźniej przeszli dziś na stronę ukraińską. To musi boleć. A swoją drogą armia, która traci relikwie własnych świętych to kompletna kompromitacja.


