
Fot. Gerard van der Schaaf, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons
Polscy piloci dostają nowe możliwości w walce z powietrznymi intruzami. MON zmienia zasady użycia broni, rezygnując z wymogu wzrokowego rozpoznania celu. W przypadku rosyjskiego drona czy rakiety decyzja o otwarciu ognia będzie mogła zostać podjęta na podstawie danych radarowych i innych wskazań systemów obrony.
O zmianie poinformował wiceszef MON Cezary Tomczyk. Nowe procedury mają skrócić czas potrzebny na reakcję w sytuacji, gdy obcy obiekt narusza polską przestrzeń powietrzną.
Dotychczas jednym z elementów identyfikacji celu była identyfikacja wzrokowa, czyli tzw. VID. W przypadku szybko poruszającego się drona lub pocisku manewrującego oznaczało to konieczność podejścia na odpowiednią odległość.
Teraz większe znaczenie ma mieć tzw. identyfikacja pozytywna (PID). Do oceny zagrożenia mogą zostać wykorzystane m.in. dane radarowe, kierunek lotu, prędkość, wysokość, trajektoria oraz charakterystyka zachowania obiektu.
To istotna zmiana z punktu widzenia obrony powietrznej. Nowoczesne drony i rakiety mogą pokonywać znaczne odległości w krótkim czasie, dlatego każda dodatkowa chwila potrzebna na identyfikację może mieć znaczenie.
Nowe zasady mają pozwolić wojsku szybciej reagować na obiekty uznane za zagrożenie. Nie oznacza to jednak rezygnacji z identyfikacji celu. Chodzi o wykorzystanie większej liczby dostępnych źródeł informacji zamiast uzależniania decyzji od tego, czy pilot zdoła dostrzec obiekt własnymi oczami.
Zmiana procedur jest elementem szerszego rozwijania polskiego systemu obrony powietrznej. Informacje z radarów mają być wykorzystywane wspólnie z danymi przekazywanymi przez inne elementy systemu; od myśliwców po naziemne zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe.
Szczególne znaczenie mają mieć systemy takie jak Patriot, zestawy Poprad oraz samoloty bojowe. Ich współdziałanie ma umożliwić szybsze wykrycie, sklasyfikowanie i zwalczanie niebezpiecznych obiektów.
Ale MON musi jednocześnie uwzględniać bezpieczeństwo lotnictwa cywilnego. W przestrzeni powietrznej znajdują się bowiem także samoloty pasażerskie i inne maszyny, których awaria lub problemy z łącznością nie mogą automatycznie prowadzić do uznania ich za wrogie.
Dlatego wraz ze zmianą procedur przewidziano również możliwość tworzenia specjalnych stref w przestrzeni powietrznej. Mają one ograniczać ryzyko pomyłki i ułatwiać wojsku prowadzenie działań w sytuacji realnego zagrożenia.
Nowe rozwiązania są odpowiedzią na doświadczenia ostatnich lat, w tym pojawienie się coraz szybszych dronów i rakiet oraz kolejne przypadki naruszania przestrzeni powietrznej państw NATO. W takich sytuacjach czas od wykrycia obiektu do podjęcia decyzji może mieć kluczowe znaczenie.



