Nieogłoszona wojna na wschodzie Ukrainy zapukała do drzwi każdego mieszkańca Ukrainy. Jedni z trwogą wpatrują się w ekrany telewizorów, inni walczą z prorosyjskimi separatystami i rosyjskimi okupantami z bronią w ręku. Te wydarzenia nie ominęły także Żytomierszczyzny.
Tutaj na szczęście nie są prowadzone działania bojowe, ale miejscowi chłopcy, także Polacy, bronią spokoju swoich rodzin, walcząc na wschodzie. Z jednym z nich, Oleksandrem Krzyżanowskim z Żytomierza, rozmawia dziennikarka „Słowa Polskiego”.
Jest żołnierzem 26 Berdyczowskiej brygady artyleryjskiej. Ma polskie pochodzenie. Jego przodkowie – Franek i Jadwiga Krzyżanowscy, pochodzą z podolskiej wioski Rajki (dziś obwód winnicki).
Jeszcze na uczelni zaczął się interesować fotografią. Do wojska poszedł z aparatem. W Berdyczowie trzymał go w sejfie – dziś aparat jeździ razem z nim w samochodzie opancerzonym. Utrwala w pamięci wydarzenia, w których uczestniczy.
Rozmowę Aliny Dębickiej z Oleksandrem Krzyżanowskim przeczytasz tu
Kresy24.pl/wizyt.net

